Sean Noonan, Gerard Lebik i Franciszek Pospieszalski w Mózgu Powszechnym

Sean Noonan

Sean Noonan nowojorski perkusista i „opowiadacz historii” (lub jak kto woli storyteller) przyjechał do Warszawy zaprezentować swój solowy materiał „Bruised by Noon”, na którym – ni mniej ni więcej – gra na perkusji i deklamuje/śpiewa/krzyczy/melorecytuje surrealistyczne opowiastki. Podczas koncertu w Mózgu Noonan zaprezentował cały materiał z krążka. Perkusista wkroczył na scenę w pięściarskim szlafroku i spodenkach (z przodu tygrys, z tyłu napis „NOONAN”) i od pierwszych chwil nie pozostawiał wątpliwości co do kabaretowo-groteskowego charakteru występu. Właściwie już po kwadransie muzyk wyrzucił na stół wszystkie atuty, czyli energetyczny, wręcz punk-rockowy perkusyjny flow oraz purnonsensowe historyjki podporządkowane i współgrające z wykonawczym adhd.

Oprócz tego Noonan łatwo nawiązywał kontakt z publicznością balansując dość pretensjonalną propozycję artystyczną stosunkowo bezpretensjonalną konferansjerką. Bardzo cenię w muzyce dziwaczność, jednak występ Noonana operował wciąż tym samym schematem wykonawczym, który w żaden sposób nie był w stanie mnie bardziej zaangażować. W zasadzie nie mogę nawet powiedzieć, że występ mi się nie podobał – wymknął się tego typu jednoznacznym kategoriom, pozostawiając poczucie obojętności. Cóż, Noonan jako „zjawisko solo” mnie nie przekonał, chociaż patrząc na publiczność byłem w mniejszości, więc tylko moja strata… Jednak nie dla perkusisty z NYC downtown przyszedłem tego wieczoru do Mózgu, zaciekawiła mnie przede wszystkim koncertowa kombinacja numer dwa, w której na scenie obok Noonana pojawił się Gerard Lebik i Franciszek Pospieszalski.

Gerard Lebik_Sean Noonan_Franciszek Pospieszalski

Z mojej perspektywy Gerard Lebik jest obecnie jednym z ciekawszych polskich saksofonistów. Artysta dysponuje niezwykle wyrazistą, oszczędną, a zarazem mocną frazą – nie boi się kontrastów. W grze Lebika w sposób nieoczywisty słychać doświadczenie pracy z muzyką elektroniczną, którą w ostatnich latach eksploruje w równym stopniu, co improwizację na instrumencie. Szczególnie po fantastycznym tegorocznym koncercie z Piotrem Damasiewiczem i portugalskim RED Trio (klik) nie wahałem się ani chwili przed pójściem do Mózgu. Z kolei Franciszek Pospieszalski to obiecujący młody kontrabasista, uczeń kopenhaskiego konserwatorium muzycznego, członek trio The Love And Beauty Seekers, które pod koniec zeszłego roku koncertowało wraz z Jerzym Mazzollem (tutaj relacja z występu w Mózgu). Z tego co wiem trio Lebik-Noonan-Pospieszalski spotkało się na scenie po raz pierwszy, choć ciężko w to uwierzyć, bo muzycy zagrali naprawdę kawał porządnego impro.

Szczęśliwie Noonan ograniczył się do obsługiwania perkusji i tutaj pozytywnie zaskoczył – po występie solo spodziewałem się dominacji, zgiełku i przejaskrawień, tymczasem muzyk imponował wrażliwością na interakcję ze składem, bacznie wsłuchiwał się w grę pozostałej dwójki. Jednocześnie nie zrezygnował z dynamiki, budował ciekawy i zróżnicowany groove, którym co prawda zagospodarowywał większość muzycznej przestrzeni, lecz specjalnie nie przytłaczał. Tutaj dobrze spisał się Pospieszalski – cieniował odloty Amerykanina lub wychodził na pierwszy plan z ekspresyjnym riffem. Lebik wpisywał się w całość przeciągłymi, dość minimalistycznymi zadęciami o zmiennym natężeniu, które dobrze równoważyły rytmiczne „rozpasanie” sekcji. Kiedy indziej wbijał się w groove meandrującą free jazzową frazą podkręcając temperaturę występu. Bardzo dobry, dynamiczny i zaskakujący koncert, w którym każdy z muzyków znalazł dla siebie miejsce.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s