Cukier w Dwa Osiem

To nie będzie wpis dla noise’owych diabetyków. Przed Państwem Cukier – trio eksperymentalno-jazzowo-hałasowe!

Cukier

Zespół w składzie (od lewej) Łukasz Kacperczyk, Piotr Mełech i Michał Kasperek, zagrał w jeden z bardziej niewdzięcznych dni koncertowych maja – musiał walczyć o publiczność z 5 innymi wydarzeniami (m.in. z Kenem Vandermarkiem i Wovoką). I choć słuchacze nie przyszli do Dwa Osiem tłumnie, to z pewnością nie mogli narzekać na brak wrażeń.

Muzyka Cukru wbrew nazwie nie jest słodziutka, choć bez wątpienia silnie atakuje kubki smakowe. Może również zapewnić energetyczne odurzenie… Trio ma interesujący pomysł na grę. Syntezator modularny, klarnet i perkusja to cząsteczki, które przy zręcznym powiązaniu mogą dać zdumiewające, nieoczywiste rezultaty. Podczas koncertu w Dwa Osiem na pierwszym planie były: hałas, szum, szmer (efekty akustyczne określane w angielskiej nomenklaturze jednym, zbiorczym słowem: „noise”). Dźwięki elektroniczne o wysokich rejestrach kilkukrotnie rozlewały się ze sceny na widownię gorącą melasą, ciekawie wykorzystującą stereofonię, zniuansowaną na poziomie drobinek, kryształków. Duża w tym zasługa Łukasza Kacperczyka, który po raz kolejny zaimponował dużą wrażliwością na brzmieniowe detale. Muzyk umiejętnie łączy mocne, elektroniczne uderzenie z mikroskopijnymi, organicznymi drobiazgami (muzyka konkretna, sample nagrań terenowych?), ma wyczucie proporcji, które owocuje ciekawą wielowątkową narracją o „ludzkim”, analogowym obliczu. Zatem zawiesista melasa zmieszana z ulotnymi cząsteczkami cukru pudru, niekiedy grubiej zmielonego, zapewniającego błyski i świetlne refleksy.

Kacperczyk_Mełech

Mostem łączącym elektroniczne i akustyczne oblicze Cukru jest Piotr Mełech, w równym stopniu korzystający z klarnetów i bawiący się efektami pod wysokim napięciem. Zdarzały się podczas koncertu momenty gdy siła ściany dźwięku trochę przytłaczała – ginęła wówczas perkusja. Na szczęście trio podobne fragmenty potrafiło po chwili zbalansować muzyką skupioną na detalu, wchodzącą w bardziej subtelne interakcje. Cukier jest zbiorem osobowości o różnym artystycznym zapleczu, dzięki czemu ciężko przewidzieć efekt finalny, a brzmienie całości co chwila wymyka się kategoryzacji. Pierwiastek freejazzowy najsilniej inkorporowany jest przez Mełecha, szczególnie gdy chwyta za basklarnet – posługując się zwykłym klarnetem uzyskuje bardziej abstrakcyjne, sonorystyczne rezultaty. Fajnie, że zestawia ze sobą te dwa pierwiastki. Według mnie powinien częściej sięgać po instrument kosztem elektroniki, którą co prawda też posługuje się sprawnie, ale paradoksalnie brzmi ona najciekawiej, gdy generuje dźwięki zbliżone do barwy klarnetu. To pokazuje koherencję muzycznej wyobraźni niezależnie od medium. Jestem jednak przekonany, że Mełech jest za dobrym instrumentalistą na tak częste odkładanie klarnetu na bok.

Cukier3

Dobrze, że w Cukrze gra perkusista bez akademickiego, stricte jazzowego zaplecza, dysponujący bardziej post-punkowym, klubowym feelingiem. Stabilna i prosta, nieidiomatyczna rytmika jest tutaj wartością. Szkoda, że Kasperek nie wychodził specjalnie na pierwszy plan, raczej odnosił się do kolegów niż wpływał na wolty. Perkusja często ginęła pod elektroniką, a mogłaby bardziej dążyć do konfrontacji. Tutaj jest moim zdaniem potencjał do wykorzystania – mam na myśli spięcie ciekawych eksperymentów formalnych wyrazistym rytmem, silniej wpływającym na cieniowanie i intensyfikację całości. Kasperek powinien polegać na prostocie, wówczas muzyka tria ma szanse na zyskanie większej ostrości, komunikatywności.

Cukier jest zespołem znajdującym się dopiero w stadium embrionu, krystalizacji. Skład zagrał dotąd koncerty, które można policzyć na palcach jednej ręki – chociaż w Poznaniu Panowie mieli już okazję występować przed Kenem Vandermarkiem (zaledwie dzień przed koncertem w Dwa Osiem). Na moje ucho Cukier dysponuje sporym potencjałem, lecz jest na etapie szlifowania/poszukiwania brzmienia, work in progress, a to chyba najciekawszy czas dla zespołu. Może nawet najlepiej by było nigdy finalnego, jasno zdefiniowanego brzmienia nie znaleźć i pozostać naturalną, nierafinowaną demerarą? Jedno jest pewne: Cukier nie ma nic wspólnego z oszukanym syropem glukozowym, cieszy oryginalnym smakiem. I jestem bardzo ciekaw efektów, które w najbliższych miesiącach mają się ukazać w labelu Pawlacz Perski. Liczę na przebłyski tryboluminescencji…

Za Wikipedią:

„Uderzając silnie dwie kostki cukru o siebie, można zobaczyć zjawisko tryboluminescencji. Zabłysną na ułamek sekundy niebieskim światłem. Ale można to dostrzec tylko w absolutnych ciemnościach”.

Tutaj mamy aż trzy kostki, więc może być ciekawie.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s