Shofar w Cafe Kulturalna // premiera „Gold Of Małkinia”

Shofar

To nie będzie długi wpis – moją recenzję koncertowej płyty Shofar odnajdziecie (już niedługo) w nowym numerze PopUpMusic.pl, więc polecam trzymać rękę na pulsie.

Jeśli oceniać wartość zespołu po liczbie widzów, których jest w stanie przyciągnąć na koncerty, to trio Rogiński – Trzaska – Moretti stanowi prawdziwy fenomen na polskiej scenie alternatywnej. Co prawda w Kulturalnej wjazd był za free, ale wielokrotnie byłem świadkiem jak ten skład wypełniał po brzegi rozmaite sale i plenery. Nie pamiętam ile razy widziałem już Shofar na żywo, z pewnością było to wiele koncertów i chyba nie starczyłoby palców dwóch rąk żeby zliczyć. Ani jednego nie żałuję. Na dobrą sprawę miałem tego tekstu nie pisać, no bo „Shofar to wiadomo”, „ile można”, pisałem już nie raz itd. Ale nie powstrzymałem się, tym bardziej, że koncert w Kulturalnej był sporym kontrastem dla tego, co usłyszeć można na „Gold Of Małkinia”.

Jak wrzucałem na fb zajawkę występu, to podkreśliłem, że w porównaniu do materiału ze świeżo wydanej płyty (nagranej w 2013 r.) Raphael Rogiński, Mikołaj Trzaska i Macio Moretti są już o dwa lata lepszymi muzykami i można spodziewać się niespodzianek. Lepszymi = bardziej doświadczonymi, dwa lata jeśli chodzi o muzyków improwizujących (a w końcu nie tylko na tej scenie członkowie Shofar się obracają), to szmat czasu na ewolucję języka wypowiedzi. I ten rozwój w Kulturalnej było słychać już od pierwszych dźwięków, choć oczywiście każda sytuacja koncertowa ma swoją własną specyfikę itd.

Shofar2

Shofar zaprezentował się od drapieżnej i nieokiełznanej strony w porównaniu do nagranego występu z Chicago, w dużej mierze wyciszonego, bardziej impresyjnego. Muzycy zagrali głośno, a wewnętrzny smutek i melancholia tematów schodziła na dalszy plan, dominowała energia, pazur, nieokrzesanie. Szczególnie dało się to odczuć w partiach gitary Rogińskiego, które często sprzęgał, przesterowywał, że brzmiały czasami wręcz hendrixowsko. To prawdopodobnie owoc intensywnego grania z psychodeliczno-bluesową Wovoką w ostatnich latach, chociaż znakomity solowy album, też mógł dodać Rogińskiemu większej śmiałości i swobody, nawet jeśli utrzymany jest w znacznie bardziej subtelnej stylistyce (więcej w nadchodzącym PopUp). Moretti zagrał dynamicznie i pewnie. Trzaska mocarnie, agresywnie, ale z dużym wyczuciem. Odniosłem wrażenie, że muzycy napędzali się nawzajem, podkręcali temperaturę z mistrzowską wprawą i wyraźną frajdą z grania. Nie zabrakło też motywów, które słyszałem jak dotąd po raz pierwszy – sprawiały wyraźne wrażenie wyćwiczonych tematów. To dobrze wróży na przyszłość. Nie obraziłbym się gdyby trio kolejne płyty realizowało już tylko w sytuacjach koncertowych.

Czyli w sumie bez zmian – Shofar wciąż gra zjawiskowo, a z każdym rokiem synergia między muzykami jest coraz lepsza. Working band, czyli zespół który działa. W Kulturalnej zadziałał jak żyleta 🙂

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Shofar w Cafe Kulturalna // premiera „Gold Of Małkinia”

  1. Też nie żałuję ani jednego ich koncertu. Byłem pod ogromnym wrażeniem jak pierwszy raz ich usłyszałem w 2006 r. Wrażenie to nie malało na kolejnych koncertach. Usłyszałem ich ponownie w 2013 r po dłuższej przerwie i byłem zaskoczony jak zespół się zmienił. Shofar zaczął bardzo gęsto, bardzo intensywnie grać, w szczególności Raphael Rogiński, który na dobre przestał wykorzystywać sampler. Wg mnie ten proces w zespole cały czas postępuję – panowie grają coraz intensywniej, coraz bardziej spontanicznie – uczuciowo, coraz mocniej, można by powiedzieć coraz prościej – tak wprost od serca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s