Łukasz Rychlicki & 1988 w Pardon To Tu

Rychlicki + 1988

Niewielu muzyków krajowej alternatywy ma obecnie tak świetną passę (i „prassę”). Bardzo dobre płyty „The Secret Map” Kristen, „Ask The Dust” LOTTO, występy na prestiżowych festiwalach w Polsce i za granicą, wzmożona aktywność na polu muzyki improwizowanej – to krótki wykaz ostatniego roku w karierze Łukasza Rychlickiego, jednego z najciekawszych gitarzystów polskiej sceny niezależnej. Z kolei Przemysław Jankowiak, od kilku lat doceniany za producenckie talenty (weźmy choćby solowe „Lovely Interstellar Trip” ), z początkiem roku rozbił bank wypuszczając wraz z Robertem Piernikowskim „Orient” . O debiucie Synów wielu pisało podkreślając przede wszystkim znakomitą instrumentalną warstwę płyty. Z tymi zachwytami ciężko się nie zgodzić, choć osobiście należę do osób doceniających w równej mierze rap. Zresztą jeśli zestawić synowski krążek z „Się Żegnaj” , przepełnioną brudnymi samplami solową płytą Piernikowskiego, to słychać, że muzyka na „Oriencie” ma zdecydowanie dwóch tatusiów i do każdego z nich jest podobna.

Dźwiękom skrzesanym przez 1988 i Rychlickiego w Pardon To Tu również można przypisać podwójne ojcostwo. Choć był to oficjalnie pierwszy koncert duetu, Panowie mieli okazję współpracować już w przeszłości – Etamski wspomagał Kristen na albumie „Western Lands” i na koncertach, Rychlicki dograł gitarę do kilku solowych utworów 1988, zanim jeszcze ten przybrał nowy, cyferkowy pseudonim. Bez wątpienia wzajemna znajomość poetyk wpłynęła pozytywnie na charakter wspólnego występu. Można powiedzieć, że bazą dla wypowiedzi muzyków stanowił gęsty, tężejący dub, pełen echa, deley’ów, reverbów, pętli i nagłych „plaskaczy” bitu. Oszczędna, skupiona gitara Rychlickiego pełniła bardziej rolę szorstkiej faktury, koloru subtelnie zmieniającego odcień, barwę i nasycenie. Kiedy indziej instrument powtarzał melodie wychodzące od 88 i pokazywał je w lekko krzywym zwierciadle. Podobało mi się, że artyści nie pozostawali długo w jednym miejscu, starali się rozwijać wypowiedź, kierować ją na nowe tory. Nawet w momentach gdy łapali przysłowiowe bandżery, to już za moment poddawali je stopniowej dekonstrukcji, bawili się nimi jak gumą do żucia. Choć kilka razy eksperymenty były trochę zbyt rozwlekłe, to i tak muzycy szybko ratowali sytuację wprowadzając do układanki jakiś nowy element. Określiłbym ten koncert jako kontrolowaną burzę mózgów, podczas której głównie grzmiało, a pioruny zdarzały się incydentalnie, wyładowania elektryczne przebiegały gdzieś na horyzoncie, co w rezultacie dało intrygujący kontrast napięcia i relaksu. Można było się skupić na poszczególnych drobiazgach przemycanych tu i ówdzie, ale też swobodnie popłynąć z dźwiękiem. I tutaj mamy uchwycony „the secret of dub”.

Słychać, że muzycznie jest Rychlickiemu i 88 bardzo po drodze i sądzę, że marnotrawstwem byłoby nieprzekucie tej współpracy w coś więcej niż koncert. Na bis został puszczony bit, który ma się znaleźć na kolejnym wydawnictwie Synów (fragment w końcówce powyższego filmiku). Występ w Pardonie potwierdził, że warto bacznie obserwować poczynania artystów. Czyli dobrej prasy ciąg dalszy.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s