Slalom w Pardon To Tu / premiera płyty

Slalom + goście

Zasadniczo można wyróżnić co najmniej kilka rodzajów slalomu. Slalom, dawniej nazywany slalomem specjalnym, to dyscyplina narciarska „o proporcjonalnie największej liczbie zmian kierunku jazdy” (za wiki). Mamy też slalom gigant, czyli coś pomiędzy zjazdem a slalomem – tutaj tyczki, a właściwie bramki, rozstawione są znacznie rzadziej. Trzeci slalom, prawdopodobnie najbardziej powszechnie uprawiany, to slalom pijacki, dla którego przeszkody i częstotliwości zmian kierunków bywają już nieprzewidywalne. Dziś opiszę jednak Slalom warszawski. Trio (Bartek Tyciński, Bartosz Weber i Hubert Zemler) wydało w ostatnich tygodniach drugą płytę „Wunderkamera” (bandcamp) i zaprezentowało premierowy materiał na koncercie w Pardon To Tu w asyście gości.

Debiutancki album „Slalom” sprzed dwóch lat plasował się bliżej giganta, zawierał cztery długie gitarowo-elektroniczne utwory o swobodnej strukturze, płynące na mocnym perkusyjnym drive-ie, zbaczając częstokroć w terytoria nieprzewidywalne, pozornie poza trasą. Tym razem zespół postawił na krótsze, bardziej zwarte formy, o większej dyscyplinie strukturalnej, choć zdecydowanie nie wyzbył się szaleństwa. „Wunderkamera” to płyta wesoła, frywolna, brzmi jak efekt dobrej, kreatywnej zabawy, która dość szybko udziela się słuchaczowi. Podstawą znakomitej większości utworów są proste melodyjki, przypominające odrobinę ścieżki dźwiękowe do old-schoolowych gier komputerowych. Obok nich pojawia się rozbujana gitara, trochę kowbojska, trochę hawajska. W tle dudni solidna, motoryczna perkusja, być może najbardziej stabilny element muzycznej układanki, która nieustannie podlega modułowym modyfikacjom i dekonstrukcjom. Kompozycyjne eksperymenty Slalomu nie podważają jednak w żadnym stopniu komunikatywności przekazu i frajdy z odbioru. Jednocześnie ilość niuansów brzmieniowych pojawiających się to tu, to tam, pozwala smakować tę muzykę z zadowoleniem (i zaskoczeniem) wielokrotnie. Slalom stawia też w impasie recenzenta, który chciałby przyporządkować zespół do konkretnego stylu, gatunku. Trio wymyka się, finezyjnie lawiruje między tyczkami „eksperyment”, „post-rock”, „elektronika”, „country”, „psychodelia”, „krautrock”, właściwie jest już na mecie zanim zdążymy się zastanowić czego właściwie słuchamy. I tutaj tytuł „Wunderkamera”, odsyłający do historycznych gabinetów osobliwości jest nader adekwatny. Pozytywny rodzaj dezorientacji Slalom prowadzi w sposób konsekwentny i wewnętrznie spójny, który na koncercie zyskuje dodatkowej łobuzerskiej siły rażenia.

Slalom - Wunderkamera

Pod koniec do Slalomu przyłączył się Miłosz Pękala na instrumentach perkusyjnych, wzbogacając brzmienie tria o kolejną rytmiczną warstwę. Po chwili na scenie Pardon To Tu pojawiła się także Joanna Halszka Sokołowska, której wyjątkowe umiejętności wokalne można usłyszeć na płycie w utworze „Delphinne”. Zapraszając takich gości można jedynie podnieść walory występu. Było to znakomite zwieńczenie bardzo energetycznego, wręcz rozrywkowego koncertu. I może właśnie tutaj ocieramy się o sedno? Slalom na „Wunderkamerze” pokazuje, że muzyczna rozrywka może być osobliwa, inteligentna i ambitna, pozostając przy tym świetną zabawą, której ciężko się nie poddać. Ja się poddaję.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s