Dokalski i Nowacka w Faworach

IMG_9578

W żoliborskiej kawiarni Fawory od jakiegoś czasu realizowany jest program muzyczny skoncentrowany w dużej mierze na prezentacji młodych warszawskich improwizatorów. 5 czerwca nieliczna publiczność zgromadzona w lokalu miała przyjemność usłyszeć duet Olgierda Dokalskiego i Antoniny Nowackiej. Zarazem była to okazja do kupna debiutanckiego albumu WIDT, projektu Nowackiej, który niedawno wypuściło Circon Int. w ręcznie wykonanych przez artystkę okładkach (limitowana edycja 30 sztuk). Jakość artystyczna występu okazała się odwrotnie proporcjonalna w stosunku do liczby słuchaczy.

Szczerze mówiąc dawno nie zdarzyło mi się uczestniczyć w koncercie tak kameralnym, którego oprawa zarazem idealnie komponowała się z intymnym charakterem granej muzyki. Duet na trąbkę i wokal to dość niecodzienna konfiguracja, której nigdy nie miałem okazji słuchać na żywo. Z zadowoleniem stwierdzam, że inicjacja przebiegła bezboleśnie, a na dodatek podkręciła ochotę na więcej. Dźwięki wydawane przez duet za pośrednictwem trąbki i mikrofonu wypełniły wnętrze kawiarni muzyką z pogranicza jawy i snu. Pozajęzykowe wokalizy Nowackiej, utrzymane w nieco chóralnej stylistyce dawały bardzo dużo przestrzeni Dokalskiemu do instrumentalnej improwizacji, jednak mylne byłoby postrzeganie muzyki duetu w relacji planów bliższych, bądź dalszych. Brzmienie trąbki i wokalu okazało się wobec siebie zdumiewająco komplementarne i choć Dokalski pełnił zwykle rolę strony reaktywnej, to jednocześnie bardzo często katalizował subtelne zmiany nastroju, które podchwytywane były przez Nowacką z niesłychanym wyczuciem. Występ miał charakter ciągły i przez blisko godzinę głos wokalistki działał niemalże non stop, bez załamania, co z pewnością wymaga niemałych umiejętności. Artystka konstruowała czysty, nieprzerwany i harmonijny pejzaż dźwiękowy, który momentami wręcz przestawał przypominać dzieło ust ludzkich. Lekki pogłos nałożony na mikrofon pozwalał na akustyczne eksperymenty, a zarazem iluzorycznie zwiększał przestrzeń niewielkiej kawiarni przeciągłym echem, dalece bardziej pasującym do wnętrza pustego kościoła.

IMG_9587Trąbka obok funkcji melodycznej pełniła rolę rytmizującą całość. Dokalski grał często krótkimi frazami, których koniec następował zanim na dobre temat zdążył się rozwinąć, co dobrze wpisywało się w efemeryczny charakter muzyki. Przypominało to trochę cyrkularne odbijanie się od głosu Nowackiej i powracanie do brzmienia nazwijmy to unisono. Muzyk eksperymentował z instrumentem korzystając z tłumików, wplatając w pewnym momencie w całość folkowe dźwięki zabawkowej piszczałki. Interesujący perkusyjny efekt dawały, zdaje się nieplanowane wibracje płyty CD, którą muzyk wykorzystuje jako tłumik. Momentem bodaj najciekawszym podczas czwartkowego występu był ten, kiedy Dokalski zaczął wtórować partnerce wokalnie. Niski tembr głosu wprowadził zaskakującą polifonię, a kontrastując z brzmieniem Nowackiej, nadał jej barwie na moment większej ostrości, pozwalał na odbicie się w wyższe rejestry. Był to krótki, spontaniczny incydent, jednak w znaczący sposób wzbogacający podejmowaną przez muzyków konwencję.

IMG_9567

Słuchanie duetu Dokalski/Nowacka było hipnotycznym doświadczeniem. Muzyka miała w sobie pewien mistyczny, nieuchwytny element, który jednocześnie dobrze współgrał z otaczającą przestrzenią i jej niespodziewanym, akustycznym akompaniamentem w postaci zwykłych odgłosów kawiarnianych, czy mistrzowskim złamaniem zasady decorum komentarzem: „trąbka się panu zatkała!”. Pozornie hermetyczne, oryginalne brzmienie okazało się formą bardzo otwartą, dopuszczającą dookreślanie zarówno przez nieprzewidziane czynniki zewnętrzne, jak i hipotetyczne wzbogacenie muzyki przez jej autorów. Wydaje mi się, że wprowadzenie incydentalnego elementu rytmicznego mogłoby korzystnie wyostrzyć, urozmaicić brzmienie całości. Być może taką formę przybierze projekt Potala, w ramach którego Dokalski z Nowacką zamierzają kontynuować swoją współpracę? Czas pokaże. Po czwartkowym występie jestem jednak przekonany, że formuła zaproponowana przez duet ma w sobie duży potencjał, który warto obserwować.

Krzysztof Wójcik

 

Copyright do zdjęć: Bogumiła Piotrowska. Dzięki!

Reklamy