Płyty w roku 2015 (PL) – czyli „Ce ne sont pas le classement”

Płyty w roku 2015

3… 2…

1…

0!

Płytą roku 2015 jest…

Poniżej rozpościera się zestaw 20 polskich albumów, wydanych na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy, które z rozmaitych względów postanowiłem tutaj umieścić. Dlaczego? Bo są najlepsze? Najciekawsze? Najbardziej oryginalne? A może są najgorsze? Wołają o pomstę do nieba? Tajemnica. Ewentualna hierarchiczność zatarta układem A-Z. Większości z płyt/kaset można posłuchać, klikając „słuchaj”. Do wielu można przeczytać moje recenzje, klikając „czytaj”. Oprócz tego pod każdą pozycją zamieściłem krótki komentarz, czasami wyłuskany z istniejących już tekstów.

Z pewnością lista z czasem się wydłuży/skurczy, bo muzyka generalnie dzieje się w czasie i też czas ją weryfikuje. Na pewno niektóre ciekawostki mi umknęły… Ale tu nie będę już nic zmieniał, oto stan na 31 grudnia 2015.

W kontekście rozmaitych podsumowań i rankingów (to nie jest ranking!) przypomnę wniosek sprzed roku: (rankingi to…) „…brutalny, grubociosany rodzaj wartościowania, bez wazeliny, dziennikarskiej gry wstępnej, onanizmu przemycanej erudycji i retorycznych ornamentów na co dzień uprawianych. Może właśnie podsumowania i listy końcoworoczne są tą najbardziej perwersyjną inkarnacją krytyki? Na pewno najmniej subtelną, raczej czarno-białą i kategoryczną z jedynym, względnym punktem odniesienia w postaci głowy piszącego. Statystyka gwałci wartości nieobiektywne.”

Alfabetycznie:

Alameda 5 – „Duch Tornada” (wyd. Instant Classic) ->słuchaj ->czytaj

Alameda 5 - Duch Tornada

„Duch Tornada” to album epicki, o świetnym wyczuciu proporcji i w moim odczuciu szczytowe osiągnięcie artystów działających pod szyldem Milieu L’Acéphale. Płyta-kalejdoskop, która potrafi przenieść słuchacza w inny wymiar. A właściwie wymiary, bo czaruje koherentną różnorodnością, klimatem i wyobraźnią na każdym kroku.

Heroiny – „Ahh-Ohh” (wyd. DUNNO Recordings) ->słuchaj ->czytaj

Heroiny - ACH-OCH

Album stanowi  dobrą syntezę dotychczasowej twórczości Piotra Kurka, a przy okazji jest chyba najbardziej „przebojowym” materiałem w karierze muzyka. Wyjątkowo charakterystyczne brzmienie artysty zostało tutaj poszerzone o nowe wątki, eksperymenty unikają przefajnowania, a całość zachowuje formę zwięzłą i spójną. Kolejny mocny punkt w arcyciekawej dyskografii.

Wojciech Jachna / Ksawery Wójciński – „Night Talks” (wyd. Fundacja Słuchaj) ->słuchaj ->czytaj

Jachna&Wójciński - Night Talks

Wojciech Jachna i Ksawery Wójciński  na „Night Talks” szanują ciszę, unikają tak częstego w jazzie przegadania, a jednocześnie ich wypowiedź pozostaje swobodna i pełna wyobraźni. Słychać to w transowych, mięsistych partiach kontrabasu, w trąbce kreatywnej, lecz zarazem subtelnej i oszczędnej. Muzykom udało się wykreować wyjątkową aurę napięcia i melancholii, której ciężko się oprzeć.

kIRk – „III” (wyd. Asfalt Records) ->słuchaj ->czytaj

kIRk - III

Płynna konstrukcja „III” sprawia, że jest to, jak dotąd, materiał najbardziej przypominający koncertową odsłonę zespołu, a ta – nieodmiennie – fascynuje brzmieniem gęstym i transowym, przecinanym świdrującą trąbką, zaplątaną w bity i pętle. Album znakomicie funkcjonuje jako całość, jest esencjonalny, a jednocześnie stanowi intrygującą zapowiedź nowego rozdziału w historii kIRk.

Księżyc – „Rabbit Eclipse” (wyd. Penultimate Press) ->słuchaj

Księżyc-Rabbit-Eclipse

„Rabbit Eclipse” brzmi jak naturalna konsekwencja i dopełnienie wydanego niespełna 20 lat temu znakomitego debiutu. Płyta poza czasem, klimat nie do podrobienia. 40 minut niesamowitości.

Kolega Doriana – „Kolega Doriana” (wyd. BDTA) ->słuchaj

Kolega Doriana

Płyta odważna, estetycznie konsekwentna, wykorzystująca strategię „mniej znaczy więcej”. Album jest precyzyjnie poukładany z rozmaitych sonicznych osobliwości, trio umiejętnie operuje detalem, kontrastami ciszy i hałasu. Rzecz bardzo procesualna i wymagająca skupienia. Niewiele polskich składów improwizuje w tak oryginalny sposób.

Marcin Masecki – „Mazurki” (wyd. For Tune) ->słuchaj ->czytaj

Mazurki - Marcin Masecki

„Mazurki” brzmią jak muzyczny autoportret Marcina Maseckiego. Pomysł goni pomysł, a forma mazurka jest jedynie pretekstem do eksperymentów i doświadczeń na „żywym” i elektrycznym instrumencie. Całość zachowuje surowy, wyjątkowo hermetyczny charakter. Podstawą jest tutaj niepewność kształtu każdego kolejnego taktu i ciężko oprzeć się wrażeniu, że w „Mazurkach” jest potencjalny margines na każdego rodzaju dźwięk klawiszy pianina, który nagle, nieoczekiwanie, zyskuje spójność i własne miejsce w układance.

Jerzy Mazzoll & Micromelancolié – „MAZZMELANCOLIÉ” (wyd. Wounded Knife) ->słuchaj

Mazzmelancolie

Obok płyty nagranej w duecie z Tomaszem Sroczyńskim jest to bodaj najciekawsze wydawnictwo Jerzego Mazzolla po powrocie artysty do regularnego publikowania. Trochę szkoda, że kaseta zawiera jedynie dźwięki z recyklingu, z archiwów, niemniej efekt finalny budzi respekt. „Mazzmelancolie” jest pozycją oryginalną, usytuowaną na pograniczu kilku estetyk, odważną i zaskakującą, a jednocześnie komunikatywną, o wciągającej, słuchowiskowej narracji.

Mirt – „Vanishing Land” (wyd. BDTA) ->słuchaj

Mirt - Vanishing Land

Tytuł adekwatny do zawartości. Kontakt z „Vanishing Land” to jak wyprawa na terra incognita. Nagrania terenowe, ambientowe plamy, mnóstwo detali, brzmienie analogowego sprzętu. Całość ma charakter wyjątkowo spójny, płynny, a jednocześnie nieprzewidywalny. Trochę retro, trochę futuro. Prawdziwa przygoda dla ucha.

Nagrobki – „Stan Prac” (wyd. BDTA) ->słuchaj

Nagrobki - Stan Prac

Oryginalny koncept i finezyjna prostota. „Stan Prac” to płyta inteligentna, przewrotna i zrealizowana brawurowo od początku do końca, zarówno pod względem tekstów, jak i muzyki – the whole package. Obok duetu pojawiają się znakomici goście (Mikołaj Trzaska, Michał Bunio Skrok, Piotr Pawlak, Olo Walicki, Tomasz Ziętek), którzy wyciągają całość na jeszcze wyższy level. Obok Synów i Ukrytych Zalet Systemu moja ulubiona płyta tego roku w kategorii „piosenka polska”.

Paper Cuts – „Divorce Material” (wyd. Wounded Knife) ->słuchaj ->czytaj

Paper Cuts - Divorce Material

Świetnie rozwijający się materiał, wciąga, czaruje drobnostkami i wielkim wyczuciem brzmienia. Każdy utwór to odrębna historia zasadzona na ciekawym pomyśle. Gra w częściach, gra w całości. Kaseta ma własny, wciągający, mocno surrealistyczny klimat i  jest jak dotąd najbardziej kompletnym owocem współpracy Łukasza Kacperczyka (syntezator modularny) i Wojciecha Kurka (perkusja).

Raphael Rogiński – „Plays John Coltrane & Langston Hughes. African Mystic Music” (wyd. Bołt Records) ->słuchaj ->czytaj

Raphael Rogiński - Coltrane

Główną zaletą tego wydawnictwa jest powściągliwa wirtuozeria Rogińskiego, pełna wyczucia i wrażliwości na najbardziej ulotne brzmieniowe detale, często właśnie nimi operująca. Płyta jest niezwykle udaną odpowiedzią na pytanie jak w kreatywny sposób oddać hołd muzyce o statusie ikonicznym. Właśnie tego typu interpretacje udowadniają, że dziedzictwo Coltrane’a nie musi być spetryfikowane w standardach i leżeć na zakurzonym postumencie zatytułowanym „klasyka jazzu”.

Jacek Sienkiewicz – Drifting (wyd. Recognition) ->słuchaj

Sienkiewicz - Drifting

Po włożeniu na uszy słuchawek, dobry album techno powinien podporządkowywać strukturze dolatującego do świadomości bitu całą otaczającą rzeczywistość. Powinien wciągać. A od Drifting” naprawdę ciężko się oderwać. Oprócz tego warto sprawdzić bardziej abstrakcyjny „Instynkt” ->słuchaj.

Slalom – „Wunderkamera” (wyd. Lado ABC) ->słuchaj ->czytaj

Slalom - Wunderkamera

„Wunderkamera” to płyta wesoła, frywolna, brzmi jak efekt dobrej, kreatywnej zabawy, która dość szybko udziela się słuchaczowi. Tytuł odsyłający do historycznych gabinetów osobliwości jest tutaj nader adekwatny. Pozytywny rodzaj dezorientacji Slalom prowadzi w sposób konsekwentny i wewnętrznie spójny. Eksperymenty nie podważają w żadnym stopniu komunikatywności przekazu i frajdy z odbioru.

SYNY – „Orient” (wyd. Latarnia Records) ->słuchaj ->czytaj

SYNY - Orient

Wielką siłą tego albumu jest stylistyczna spójność, wyjątkowy klimat, a także otwarte, eksperymentalne podejście do hip-hopowej formy. Orient wciąga od „Intro” aż po zamykające zestaw 20 kawałków „Świnoujście”, jest interesujący jako twór muzyczno-literacki. Synom już na wysokości debiutu udało się osiągnąć oryginalne, własne brzmienie, stanowiące ciekawą wypadkową dotychczasowej działalności Piernikowskiego i Jankowiaka – wypadkową, która przynosi de facto nową jakość.

Kamil Szuszkiewicz – „Istina” / „Robot Czarek” (wyd. Wounded Knife / Bołt Records) ->słuchaj1 ->słuchaj2

Kamil Szuszkiewicz - IstinaKamil Szuszkiewicz - Robot Czarek

Kamil Szuszkiewicz na „Istinie” i „Robocie Czarku” jawi się jako wyjątkowo radykalny i konsekwentny eksperymentator. Obie kasety rządzą się własnymi prawami, porażają oryginalnym konceptem i bezkompromisowością, ale co najważniejsze intrygują. Warto zadać sobie trud, aby wejść głębiej w te nieszablonowe wydawnictwa, które śmiało można określić jedynymi w swoim rodzaju. Warto też sprawdzić minialbum kwartetu Zebry A Mit ->słuchaj.

T’ien Lai – „RHTHM” (wyd. Monotype Records) ->słuchaj

T'ien Lai - RHTHM

Redefinicja brzmienia T’ien Lai, postawienie na motorykę i techno bit, okazała się strzałem w dziesiątkę. Na „RHTHM” obok tytułowego rytmu znajdują się gigantyczne pokłady psychodelii, dzięki czemu seans z albumem należy do wyjątkowych doświadczeń. Niespodzianki kryją się niemal w każdej minucie albumu.

Ukryte Zalety Systemu – „Ukryte Zalety Systemu” (wyd. Antena Krzyku) ->słuchaj

Ukryte Zalety Systemu

UZS udało się stworzyć system z wieloma ukrytymi zaletami. Teksty zaangażowane, a niebanalne, wręcz uniwersalne. Muzyka prosta, lecz charakterystyczna i intrygująca jak diabli. Koncept. Energia. Zwięzłość. Prostota. Oryginalność. Siła rażenia porównywalna z pierwszymi dwoma albumami Republiki.

X:Navi-Et – „Vox Paradox” (wyd. Wounded Knife) ->słuchaj 

XNaviEt - Vox Paradox

„Vox Paradox” to muzyka grozy, dobry bad trip z jednym reżyserem. Siłą tej kasety jest jej konstrukcja, układ, dramaturgia. Każdy utwór intryguje niepokojącym klimatem, złożonością użytych środków, a także dużym wyczuciem w ich dystrybuowaniu. Słychać tutaj jak duży wkład ma Rafał Iwański w brzmienie duetu Kapital. Jeśli komuś podobała się płyta „Chaos to Chaos” (->słuchaj), to po bardziej surowe „Vox Paradox” powinien sięgnąć niezwłocznie.

Evan Ziporyn / Wacław Zimpel / Hubert Zemler / Gyan Riley – „Green Light” (wyd. Multikulti) ->słuchaj

Ziporyn, Zimpel, Zemler Riley - Green Light

Znakomici muzycy zagraniczni + znakomici muzycy polscy = bardzo dobry wspólny album z dużą ilością niespodzianek. Płyta na pograniczu etno, minimalizmu, improwizacji i kompozycji, nagrana z naprawdę dużą wyobraźnią. Aż ciężko uwierzyć, że wszystkie dźwięki powstały bez użycia elektroniki. Muzyka na „Green Light” koi i uwodzi, unikając zarazem łatwych rozwiązań.

—————————————————————–

Dziękuję za uwagę w roku (już) ubiegłym i zakończę po szekspirowsku – reszta jest słuchaniem.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

_oŚ_Ci_z_eF_Be_

20150319_230159

1 Raz

2 Dwa

1 Raz

2 Dwa

1. Hiphopowa, konceptualna forma koresponduje. Oscyluje po internetach. Estetyka znów na językach. Sądzę, że w dużej mierze za sprawą interesującego i intensywnie dyskutowanego w ostatnich tygodniach albumu „Orient” duetu Syny (Robert Piernikowski, 1988). Płyta o bardzo wyrazistej stylistyce już od pierwszych dni zaczęła obrastać kontekstualnymi interpretacjami, hypami i hejtami. Zwykle dyskusje sprowadzały się do kwestii arbitralnej dla rapu – tzn. do mitycznej „autentyczności”. Osobiście bardzo się cieszę, że krążek wywołał poruszenie, ponieważ to materiał wyjątkowy i zdecydowanie zasługuje na rozgłos. Ograniczę się tutaj do stwierdzenia faktów oczywistych: Syny dysponują niezwykle hipnotycznym, acz specyficznym flow, a duszne, psychodeliczne podkłady zakorzenione w pięknej dubowej tradycji już po chwili wciągają słuchacza jak walkman taśmę. Wśród szeregu opinii dotyczących płyty najbliżej mi do tej autorstwa Jakuba Bożka (klik). Póki co „zorientowałem się” już wielokrotnie z naprawdę dużą przyjemnością i prawdopodobnie jeszcze sporo takich seansów przede mną. Pozostaje gorzko żałować przegapionego warszawskiego koncertu w Dwa Osiem… Podsumowując: „Instytut poleca”.

2. O wiele mniejszy entuzjazm (powiedzmy) społeczny, wywołują próby internalizacji disco polo przez kulturę (znów powiedzmy) wyższą niż niska. Sprawa w świetnym stylu została skomentowana na Polifonii przez Bartka Chacińskiego (klik). Czytałem wpis w obronie przed diskopolizacją (?) dyskursu publicznego z prawdziwą radością, która nie mijała (a czasem wzrastała) wraz ze śledzeniem lawiny komentarzy, jakie artykuł wywołał. Choć filmu „DP” nie widziałem, to po obserwacji zamieszania jakie wygenerował – o ironio – aż mam ochotę na niego zerknąć! Oczywiście „zrobię to ironicznie”… Ale chyba poczekam aż pojawi się na Polsacie albo w TVP Kultura. Pora na wręcz konfesyjne w dobie autokreacji i prekariackiego indywidualizmu wyznanie: Instytut dysponuje telewizorem LG z dziesiątkami, setkami kanałów, które ogląda nieraz z dziką, bezmyślną satysfakcją. A może jednak jest to „winna satysfakcja”? No właśnie…

3. „Guilty Pleasure”. To kolejny temat, który rozpalił blogosferę, a wszystko przez RWA ZIN, na łamach którego doszło do interesującej dyskusji na temat rzeczonego zjawiska (klik). Warto zauważyć, że jest to rodzaj autoreferencyjnego zwrotu w krytyce muzycznej, która sama „winną przyjemność” wykreowała wprost z diapazonu znawstwa, ocen arbitralnych, lub jak to w tekście ładnie zostało sformułowane – likesetterskich. Uczucie guilty pleasure jest odpryskiem, powikłaniem bezpośrednio wynikającym z powierzchownego postrzegania muzyki przez pryzmat konkretnych wspólnot interpretacyjnych. Dosyć trafnie podsumował to Mateusz Romanowski: „guilty pleasure zależy od relacji władzy albo nie istnieje„. Ale z drugiej strony cóż od relacji władzy nie zależy?

4. W kontekście powyższej dyskusji trzeba napomknąć o nadchodzącej premierze książki jednego ze sprawców zamieszania wokół guilty pleasure, autora bloga Fight!Suzan, Filipa Szałaska. Nakładem Wydawnictwa w Podwórku niebawem ukaże się pozycja „Jak pisać o muzyce. O wolnym słuchaniu„. Nie tak dawno w artykule „O muzyce w tekście (polskim)” biadoliłem na posuchę wśród krajowych publikacji, dlatego przyjąłem wiadomość o premierze z dużym entuzjazmem. Z tekstami na Fight!Suzan można się nie zgadzać, jednak nie sposób odmówić im wnikliwości i inteligencji (nie mówiąc już o specyficznym stylu). Wobec powyższych „Jak pisać o muzyce. O wolnym słuchaniu” zapowiada się naprawdę intrygująco!

5. Simona Reynoldsa w tłumaczeniu Jakuba Bożka krytycy przyjęli z zachwytem, czołobitnie i na kolanach (klik1, klik2). Cóż, fajnie, że takie książki tłumaczy się na polski, choć jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ciekawe jak w dalszej perspektywie wydanie tej pozycji wpłynie na słuchaczy w Polsce (a może i na kształt sceny muzycznej?) . Mam na myśli np. kolejne 10-15 lat.  I wciąż pozostaje pytanie: co z tą Polską?

6. No właśnie. Nie jest dramatycznie, skoro powstają już takie opracowania jak „Antologia polskiego rapu” – uwaga: dostępne jako bezpłatny e-book! Rzecz ukierunkowana typowo regionalnie, traktująca o najpopularniejszym gatunku w Polsce (sorry disco polo…). Tutaj ciekawie publikację komentuje Borys Dejnarowicz.

7. W marcu urodziny obchodziła (pozdro) Trzecia Fala – internetowa opoka muzyki improwizowanej i eksperymentalnej. oraz oficyna BDTA, specjalizująca się w wydawaniu muzyki najróżniejszej w jakości hand-made (ciekawy wywiad z twórcą oficyny). Uroczyste „Happy birthday!” dla obu zacnych podmiotów na muzycznej mapie Polski. Oprócz tego w CSW odbyła się stypa po Cat/Sun, sublabelu Monotype Records, który przez kilka lat działalności wypuścił kilka kosmicznych płyt. Uroczyste „Rest in peace”.

8. Słuchowiska? Słuchowiska można uważać za gatunek anachroniczny… Okazuje się, że „nic bardziej mylnego”! O renesansie tej formy wypowiedzi muzyczno-tekstowej można przeczytać na łamach bloga 1 Uchem 1 Okiem. Bartosz Nowicki przeprowadził również szereg wywiadów z autorami najciekawszych polskich słuchowisk ostatnich miesięcy (tag „słuchowisko” i w dół).

9. Scena toruńsko-bydgoska (a może bydgosko-toruńska?) w nieustannym natarciu. Mocne, psychodeliczne strzały od duetu Kapital („Chaos to Chaos„) i Artura Maćkowiaka („If It’s Not Real„). Również interesująco zapowiada się nowa, rozszerzona Alameda 5. Odsłuchy warto uzupełnić kontekstem, który płynie z ust samych autorów: Alfabet Kapitalu, Czynniki Pierwsze płyty Artura Maćkowiaka.

Ponadto nowy album na kwiecień szykuje Jerzy Mazzoll (odautorski komentarz i singiel). Natomiast z premierowym materiałem grupy kIRk można zapoznać się (póki co tylko) audio-wizualnie TU.

10. Część auto-piAr. Sprawozdania z marcowych koncertów odnajdziecie klikając w zakładkę „Teksty” (albo po prostu w te literki po lewej, przed nawiasem, w cudzysłowie). To był dobry miesiąc. Upłynął w dużej mierze pod znakiem trąbki… Najciekawsze rzeczy grali Polacy, Amerykanie i Portugalczycy.

11. Zestawienie inauguracyjnego odcinka _oŚ_Ci_z_eF_Be_ podsumuje Paul D. Miller, czyli DJ Spooky:

DJ Spooky

 

Krzysztof Wójcik (((ii)))