O muzyce w tekście (polskim)

20150208_210932

W Polsce – choć powinienem napisać „w języku polskim” – w dalszym ciągu słuchacze chcący sięgnąć do teoretycznych opracowań muzycznych, zmuszeni są realizować ideę mozolnego samokształcenia, powierzchniowego ślizgania się po rozmytym dyskursie, błądzenia i poszukiwania na własną rękę. Te poszukiwania często sprowadzają się jedynie do samodzielnych doświadczeń empirycznych, z których budujemy indywidualne strzępy narracji, czy też indywidualną muzyczną powieść szkatułkową o niejasnej konstrukcji. Internet dając dostęp do, zdawać by się mogło, nieograniczonych źródeł dźwięku i tekstów go opisujących, nie tyle uprościł sprawę, co jeszcze mocniej ją zagmatwał, rozrzedził percepcję w oceanie zjawisk atakujących nasze zmysły każdego sezonu.

Nie chcę tutaj pisać o docieraniu do muzyki, czy zwracaniu uwagi na nowe zjawiska wydawniczo-artystyczne – tutaj robią co mogą magazyny sieciowe, blogi, a także od niedawna chlubne ewenementy prasowe jak np. M/I Magazyn. Chciałbym natomiast poruszyć temat dramatycznego wprost stanu napisanej po polsku, bądź przetłumaczonej na język polski papierowej refleksji nad gałęzią, jakby nie było, sztuki czy też szerzej – kultury, jaką muzyka jest (wciąż) powszechnie określana.

Glissando

Gigantyczną lukę przez wiele lat na swoje sposoby próbują wypełnić inicjatywy DIY, takie jak np. Glissando. Magazyn na dobrą sprawę wykształcił już rodzaj własnego pokolenia odbiorców (a każde pokolenie ma własny czas – cytując „klasyka”). W dużym stopniu właśnie dzięki tematom poruszanym w Glissandzie teoretyczna refleksja nad muzyką, dźwiękiem, performatyką, słuchaniem, rejestracją, przetwarzaniem itp. itd. ma dziś w rodzimej literaturze jakiekolwiek aktualne i pogłębione punkty odniesienia. Świetną rzeczą jest udostępnianie pierwszych numerów w Internecie za darmo w wersji cyfrowej (klik).

Obok Glissanda, nabierającego z biegiem lat coraz bardziej akademickiego sznytu, pojawiła się stosunkowo niedawno seria Krytyki Politycznej dotycząca dźwięku. Na marginesie – jest to cykl zdecydowanie najuboższy ze wszystkich serii, które wydawnictwo prowadzi (nie licząc „Pism Kuronia”), co należy poczytywać jako znamienne zjawisko. Niemniej zostały wydane tak interesujące pozycje jak np. „Doskonale zwyczajna rzeczywistość” Michała Libery (klik). Książka eseistyczna będąca zapisem subiektywnej, erudycyjnej relacji autora ze światem dźwięków, niewątpliwie mająca charakter profesjonalny i humanistycznie pogłębiony. Również warto odnotować monografie poświęcone twórczości Gerarda Grisey’a (klik) i Karlheinza Stockhausena (klik) napisane odpowiednio przez autorów polskich – Jana Topolskiego i Monikę Pasiecznik. W ostatnich tygodniach premiery doczekała się także publikacja „Fluxus w trzech aktach” (klik), przedstawiająca m.in. wpływ jaki nurt wywarł na muzykę ostatnich dekad.

rip_it_up_web

W lutym, już za niespełna dwa tygodnie (20.02) zostanie wydana książka Simona Reynoldsa „Podrzyj, wyrzuć, zacznij jeszcze raz. Postpunk 1978-1984” w przekładzie Jakuba Bożka. Pozycja za granicą wręcz kultowa, opisująca i analizująca jeden z bardziej fascynujących okresów muzycznego przesilenia na Wyspach Brytyjskich, które doprowadziło do powstania takich zespołów jak m.in. Public Image LTD, Wire, The Human League, czy Gang of Four. Książka stanowi również prezentacje praktyki kulturowej (a w zasadzie kontr-kulturowej) mianowicie Do It Yourself. W kontekście polskim, gdzie najciekawsze inicjatywy napędzające muzyczne życie (koncerty, niezależne wydawnictwa itp.) są organizowane prywatnie przez grupy pasjonatów, większość najlepszych dziennikarzy muzycznych pracuje nieodpłatnie i na zasadzie „pro publico bono”, a wartościowe papierowe magazyny powstają dzięki składkom crowdfundingowym… Czytanie o DIY jest na dobrą sprawę czytaniem o rzeczywistości, w której nieustannie funkcjonujemy. Zatem zanosi się na gorącą premierę wydawniczą.

Ale wracając do lektur już istniejących. Nie można zapomnieć o chyba najbardziej doniosłej publikacji wprowadzającej do języka polskiego kontekst nazwijmy to międzynarodowej refleksji nad muzyką i dźwiękiem. Mam tu na myśli fenomenalną antologię klasycznych tekstów dotyczących muzyki XX wieku, a mianowicie „Kulturę dźwięku”.

Kultura-dźwięku.-Teksty-o-muzyce-nowoczesnej

Jest to prawdopodobnie najbardziej inspirująca, funkcjonująca po polsku pozycja, która mapuje ostatnie sto lat historii rozwoju muzycznej myśli w bardzo szerokim spektrum stylistyczno-gatunkowym. Co prawda robi to siłą rzeczy dość wybiórczo i syntetycznie, jednak sam pomysł na oddanie głosu bezpośrednio takim autorom jak na zdjęciu poniżej, było ze strony wydawnictwa Słowo/Obraz Terytoria znakomitym posunięciem (i osiągnięciem) redaktorsko-translatorskim. Tutaj też należy oddać honory Michałowi Liberze i Fundacji 4,99 (czyli de facto agendzie Glissanda), którzy zainicjowali wydanie antologii. W dalszym ciągu jednak jest to pozycja skompilowana i napisana przez autorów zagranicznych.

Kultura dźwięku - grzbiet

Sama seria Terytoria Muzyki, w której „Kultura dźwięku” została wydana, zaowocowała jeszcze kilkoma ważnymi publikacjami. Obok „Muzyki eksperymentalnej – Cage i po Cage’u” Michaela Nymana, na pewno warto wspomnieć o dwóch książkach polskich, których autorką jest Anna Chęćka-Gotkowicz, które należą do publikacji z pogranicza estetyki i fenomenologii muzyki, doświadczania dźwięku: „Dysonanse krytyki. O ocenie wykonania dzieła muzycznego” oraz „Ucho i umysł”.

96931-muzyka-eksperymentalna-cage-i-po-cage-u-michael-nyman-1     dysonanse-krytyki-o-ocenie-wykonania,pd,150996   anna-checka-gotkowicz-ucho-i-umysl-cover-okladka

Tutaj docieram do jednej z dwóch (trzech?) bezpośrednich inspiracji do napisania tego artykułu, a mianowicie do świeżo wydanej (koniec 2014 roku) książki „Nasłuchiwanie hałasu” autorstwa Dariusza Brzostka. Publikacja podejmuje się analizy zagadnień związanych z doświadczaniem muzyki, jednak w równej mierze poświęca uwagę wykonawczej ekspresji. Brzostek próbuje rozgryźć fenomen improwizacji podejmując refleksję antropologiczno kulturową, a mówiąc dokładniej audioantropologiczną. Książka to świetnie napisana, niesłychanie erudycyjna lektura jednocześnie pozbawiona akademickiej ociężałości (charakteryzującej się chociażby nieustannym zaglądaniem do przypisów).

Dariusz Brzostek - Nasłuchiwanie hałasu

„Nasłuchiwanie hałasu” ma znakomity flow i dla czytelnika zainteresowanego problematyką improwizacji jest to lektura pasjonująca i śmiem twierdzić – obowiązkowa. Poszerza horyzont w dwójnasób: poprzez przytoczenie teoretycznej perspektywy oraz nieustanne jej podważanie, próbę refleksyjnego dotarcia do sedna. Na zachętę ustęp z samej obwoluty: <<Czy jest bowiem „kimś” podmiot słuchania – wystawiany nieustannie na pokusę fantazjowania i, ostatecznie, wydany na pastwę fantazmatów? Czy jest „kimś” podmiot improwizujący, który czyni wiele, by stać się samoorganizującym się procesem improwizowania?>>. No właśnie, „Nasłuchiwanie hałasu” jest próbą udzielenia odpowiedzi na te pytania, a przy okazji odpowiada na wiele innych, które powstają po drodze. Książka Brzostka jest jedną z nielicznych na polskim rynku, które rzetelnie i w sposób kompleksowy, kulturoznawczy przyglądają się muzyce oraz doświadczeniu słuchacza w meta-perspektywie. Do zilustrowania wywodu autor sięga po takich artystów jak np.: Brotzmann, Cage, Coil, Fennesz, Masters Musicians of Joujouka, The Residents, czy Sun Ra. Dwa polskie nazwiska w wybranej Fonografii: Krzysztof Komeda i Mikołaj Trzaska.

Powracając na koniec do zasygnalizowanego na początku tematu, czyli: „dramatycznego wprost stanu napisanej po polsku, bądź przetłumaczonej na język polski papierowej refleksji nad gałęzią sztuki, czy też szerzej – kultury, jaką muzyka jest powszechnie określana”. Problem sięga dość głęboko. Na tzw. najbardziej prestiżowej uczelni humanistycznej w Polsce, w Instytucie Kultury Polskiej student nie uświadczy absolutnie żadnego przedmiotu związanego z audialną sferą rzeczywistości – chociaż jest taniec (ale przecież Polacy pokochali taniec!). Nie mówiąc już o potencjalnych seminariach magisterskich. Muzykologia oferuje natomiast kurioza w rodzaju „Polscy muzycy w Petersburgu w XIX wieku”. Zasłona milczenia opada.

Między innymi tego rodzaju warunki owocują sytuacją, z którą mamy do czynienia obecnie, kiedy to polskie większe publikacje dotyczące muzyki aktualnej są zjawiskami incydentalnymi. W ostatnich latach powstała właściwie tylko jedna książka, która szerzej starała się opisać stosunkowo niedawne, stricte rodzime (i wyjątkowe) zjawisko w muzyce – „Chłepcąc ciekły hel – historia yassu” Sebastiana Reraka (dostępna już tylko jako ebook). Zdecydowanie polecam.

chlepcac_ciekly_hel_002

Czy polska scena nie zasługuje na większą ilość opracowań? Czy może nie ma osób, które byłyby w stanie się tego podjąć? Może trzeba poczekać na ludzi w rodzaju Simona Reynoldsa żeby przyjechali i coś napisali o polskiej muzyce, a potem po prostu to przetłumaczymy? Sądzę, że odpowiedzi na każde z tych pytań brzmią nie. Ale czas pokaże. Póki co zachęcam gorąco do sięgnięcia po wyżej wymienione tytuły, które rozpoczęły „pracę u podstaw” na polskim gruncie. A Instytut Improwizacji popiera ideę nieinstytucjonalnego samokształcenia z dobrych źródeł.

PS: Zapomniałem o jeszcze jednej istotnej publikacji z ostatniego czasu – „Awangarda muzyki końca XX wieku. Przewodnik dla początkujących” autorstwa Marcina Borchardta (klik). Na zachętę wywiad z autorem. Jeszcze co prawda nie położyłem na książce ręki, natomiast obiecująco brzmi już sam fakt, że jest to dopiero pierwszy tom. Pozycję wypuściło młode, wielce interesujące Wydawnictwo W Podwórku, które stanowczo polecam uwadze.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Reklamy