Joshua Abrams Natural Information Society w Cafe Kulturalnej

Rosaly_Abrams1

To był już mój 3 raz z muzyką Joshuy Abramsa na żywo w mocno „gościnnym” formacie Natural Information Society. Właściwie odkąd po raz pierwszy usłyszałem kontrabasistę na żywo powracam na jego występy jak bumerang. Dotychczasowe koncerty Abramsa i Lisy Alvarado w trasach polskich (i nie tylko) uzupełniał wrocławski Mikrokolektyw ze skutkiem, najogólniej mówiąc, fenomenalnym. Tym razem duet z Chicago wspomógł perkusista Frank Rosaly, muzyk równie mocno osadzony w niezwykle bogatej i zróżnicowanej scenie Wietrznego Miasta. Chociaż Rosaly udziela się nie tylko w projektach o jazzowej proweniencji, dopełniając Natural Information Society to właśnie idiom free był tym najsilniej przezeń inkorporowanym i akcentowanym.

Muzyka samego Abramsa w tym projekcie ma charakter hybrydyczny, etniczno-improwizowany. Brzmienie składu determinuje z jednej strony afrykański instrument guimbri, nadający całości hipnotyczny, transowy puls oparty na minimalistycznych repetycjach. Natomiast drugim, niemniej istotnym komponentem muzyki NIS jest harmonium Lisy Alvarado, które tworzy dla oszczędnej improwizacji Abramsa bardzo klimatyczne, oniryczne tło. Artystka okazjonalnie też posługuje się gongiem. Na dobrą sprawę tego typu duet aż prosi się o „zaburzenie” formuły przez czynnik zewnętrzny i w tym wypadku Rosaly zdecydowanie się sprawdził. Perkusista dysponuje bardzo szeroką paletą środków wyrazu, jednak nie serwuje jej na oślep i raczej stroni od uprawia woltyżerki. Jednocześnie muzyk pracował niemalże non-stop i gdy włączał się do gry (a wyłączał się z rzadka) w zasadzie cały czas wydawał z zestawu rozmaite dźwięki, zręcznie wplatając je w strukturę całości. Przy okazji nie przytłaczał, choć niekiedy uderzał w mocny groove, wprowadzając muzykę NIS w obszary bardziej dynamiczne, energetyczne, wręcz zadziorne. Niewykluczone, że właśnie w tę stronę projekt podąży na kolejnym krążku, którego premiera już niedługo.

Rosaly_Abrams2

 Joshua Abrams to muzyk o bardzo wyrazistej koncepcji artystycznej, która w formacie Natural Information Society jest w stanie osiągać bardzo wysokie, a zarazem spójne pułapy estetyczne. Warto zaznaczyć, że na koncercie w Kulturalnej Abrams niemal równie długo co na guimbri grał na kontrabasie, czyli na swoim podstawowym instrumencie. Nie wiem nawet czy tym razem nie zrobił na mnie większego wrażenia korzystając właśnie z tego narzędzia.

Występ miał charakter bardzo kameralny jak na koncerty w Cafe Kulturalnej. I bardzo dobrze. Doskonałym posunięciem było rozstawienie krzeseł – muzyka NIS idealnie nadaje się do siedzącej kontemplacji. Trochę zdziwiła mnie umiarkowana frekwencja, ale biorąc pod uwagę, że na mieście działo się tego dnia sporo, to i tak organizatorzy nie mają na co narzekać. Podobnie sam Abrams, który (już tradycyjnie) zebrał w Warszawie gorące brawa, bisował i prawdopodobnie powróci znów za jakiś czas. Może z innym projektem? Wtedy zdecydowanie powinien przyciągnąć więcej odbiorców. Ja z pewnością kolejnych wizyt Abramsa nie przegapię – słuchanie takich muzyków to czysta przyjemność.

PS: Polecam lekturę wywiadu z Joshuą Abramsem na łamach PopUpMusic.pl (klik).

Krzysztof Wójcik (((ii)))

 

Reklamy