Charles Gayle Trio w Pardon To Tu (premiera płyty)

Kugel, Gayle, Wójciński

Rok temu z hakiem miałem okazję opisywać sylwetkę Charlesa Gayle’a dla portalu Jazzarium (klik). Był to poniekąd tekst okolicznościowy – właśnie wielkimi krokami zbliżała się pierwsza trasa tria z Ksawerym Wójcińskim w składzie. Poza tym o tak ciekawej postaci jak Gayle po prostu warto pisać, warto czytać, ale przede wszystkim warto słuchać jego muzyki, szczególnie jeśli jest okazja doświadczenia jej na żywo. Niestety przed rokiem nie udało mi się z tej możliwości skorzystać. Tym razem zespół nie zawitał już do Pardon To Tu z pustymi rękami, ale z płytą świeżo wydaną przez For Tune pt. „Christ Everlasting”. Krążek został nagrany na żywo w kwietniu 2014 w poznańskim klubie Dragon.

Koncert takiego składu jak Charles Gayle Trio przypomina trochę lekcję free jazzu w pigułce. Na dodatek lekcję poprowadzoną przez trzy wyraziste osobowości z różnych pokoleń i z różnych stron globu, a co za tym idzie ze zróżnicowanym muzycznym backgroundem. To jednak klasyczne free było tu nadrzędną wartością, a głównym rozdającym Gayle, najstarszy, charyzmatyczny i bez wątpienia najbardziej doświadczony. Nowojorski saksofonista dysponuje charakterystyczną rozedrganą, a zarazem bardzo intensywną frazą. Warto zauważyć, że grał bez nagłośnienia, a mimo to potrafił osiągnąć niesłychanie mocarne brzmienie. Odniosłem też wrażenie jakby wystawiał na próbę kolegów z zespołu – było to szczególnie wyraźne w interakcji z Wójcińskim, któremu saksofonista narzucał niekiedy obłąkańcze tempo. Kontrabasiście ani razu nie powinęła się noga w podobnych dialogach i nawet czasem Gayle dawał za wygraną. Galopujący bas i porywczy, rozkołysany, zawodzący saksofon doskonale równoważył Klaus Kugel grą raczej delikatną, stabilną, przestrzenną i bardzo „talerzową”.

Charles Gayle & Ksawery Wójciński

Koncert znakomicie zażarł już od pierwszych minut – słychać było między muzykami chemię, naturalne wyczuwanie intencji, swobodne flow, co przełożyło się na występ o pasjonującej, wciągającej dramaturgii. Trio pomiędzy własne kompozycje wplatało „hity” emblematyczne dla gatunku jak np. „Ghosts” Aylera, czy „Giant Steps” Coltrane’a. Nie jestem wielkim fanem sięgania po standardy, ale w żywiołowej interpretacji zespołu Gayle’a wysłuchałem ich z prawdziwą przyjemnością. Zresztą saksofonista ma wszelkie podstawy (i predyspozycje) do grania podobnie natchnionej i do pewnego stopnia wyczynowej, ekspresyjnej muzyki.

Jeśli free jazz posiada swą istotę, to koncert w Pardon To Tu stanowił udaną próbę jej uchwycenia. Jaka to istota? Ona tkwi w muzyce i znacznie lepiej jej doświadczyć niż przyswajać tekstowy ekwiwalent. Zdumiewające, że free, którego rodowód przypada (mniej więcej) na połowę ubiegłego wieku, brzmi tak świeżo w dniu dzisiejszym. Tak to bywa gdy świetni muzycy grają na 100% z pełnym zaangażowaniem i pasją. Pisząc te słowa słucham „Christ Everlasting” i znów „doświadczam”, ponieważ krążek trzyma równie wysoki poziom co koncert. Jest też ciekawy pod tym względem, że pokazuje Gayla jako pianistę (swoją drogą CG nagrywał też albumy wyłącznie na klawiszach i ogólnie jest multiinstrumentalistą).

PS: Po występie główny bohater wieczoru opowiedział kilka anegdot, a także emocjonalnie pochwalił Ksawerego Wójcińskiego, którego określił jednym z dwóch (tutaj liczby zaczynają już ulegać plotkarskim wariacjom) najlepszych kontrabasistów, z jakimi kiedykolwiek grał (!). A grał z takimi kozakami jak William Parker czy Dominic Duval. „Bądźcie świadomi kogo macie w kraju”. Bądźmy (klik).

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Reklamy