11 Płyt PL 2017 / podsumowanie / kiedy powiem sobie dość

11 płyt z 2017 roku. Płyt najlepszych? Najciekawszych? Najbardziej oryginalnych? Naj, na, na, na, naaaj? Nie będę tutaj wyrokował, bo wyrokowanie, porównywanie i wartościowanie „z pozycji” (no właśnie, kogo?) obrzydło mi wystarczająco. Podejrzewam, że tak czasem bywa po napisaniu dużej liczby tekstów krytycznych. Przychodzi refleksja. Niemniej zmobilizuję się raz jeszcze do końcoworocznej selekcji albumów, które w jakiś sposób zwróciły moją uwagę, poruszyły, utkwiły w pamięci. Nazwijmy to spłatą długu wobec wszystkich obserwujących poczynania Instytutu Improwizacji w ostatnich kilku latach.

Nie będę tutaj po recenzencku tłumaczył i argumentował, na czym polega szeroko pojęta „dobroć i wyjątkowość” niniejszych wydawnictw. Przekonacie się same/sami klikając w linki i słuchając muzyki. Albo nie. Ja jestem tylko selekcjonerem.

11 polskich płyt roku 2017, kolejność alfabetyczna:

1988 – Gruda (wyd. Latarnia) / słuchaj

BNNT – Multiverse (wyd. Instant Classic) / słuchaj

Lotto – VV (wyd. Instant Classic) / słuchaj

Lost Education – Book of Dreams (wyd. Lado ABC) / słuchaj

Łoskot – Official Bootleg / słuchaj

Melatony – Melatony (wyd. Pawlacz Perski) / słuchaj

Nagrobki – Granit (wyd. BDTA) / słuchaj

Piernikowski – No Fun (wyd. Latarnia) / słuchaj

Sroczyński – Symphony no.1 „Ressurection” (wyd. Sygnał) / słuchaj

Ter – Remains (wyd. Jasień) / słuchaj

Zebry A Mit – Laumes (wyd. Fundacja Kaisera Söze) / słuchaj

 

—————————- Podsumowanie —————————–

W 2017 roku opublikowałem w sumie 10 tekstów dotyczących muzyki (2 na niniejszym blogu, 8 na łamach PopUpMusic.pl). Mało gdyż i chęci brakło. Żeby jednak liczby wyglądały pełniej, pokuszę się o całościowy remanent. Instytut Improwizacji: 154 teksty. PopUpMusic: 101 recenzji, 10 wywiadów, kilka fotorelacji. Jazzarium: kilkadziesiąt relacji/recenzji. Była w międzyczasie jeszcze roczna przygoda z Radiem Jazz.fm w ramach wieczornych audycji PopUpMusic, patronaty koncertów, festiwali jako Instytut, prowadzenie jednej dyskusji w Pardon To Tu, różne rzeczy około muzyczne. Jednak zawsze czułem, że to właśnie literki są moją domeną. Z niektórych tekstów jestem zadowolony, z innych dumny, o jeszcze kilku innych wolałbym zapomnieć. Pierwszy opublikowałem na Jazzarium.pl 10 marca 2013 roku. Ostatni publikuję w dniu dzisiejszym, właśnie tutaj.

—————————— ANNOUNCEMENT —————————–

Wraz z niniejszym wpisem odwieszam na kołek togę muzycznego recenzenta. Kubrak, który od jakiegoś czasu bardzo mi uwierał, a przy złapaniu odrobiny dystansu zaczął przypominać infantylne krótkie spodenki, czapeczkę z filuternym śmigiełkiem, które intensywnie się kręci, ale ostatecznie nic z tego nie wynika. Ewentualnie za ciasne buty. Niech biegają w nich z większą gracją wytrwalsi, którym bardziej do twarzy… w butach.

Zatem oficjalnie zawieszam „recenzencką karierę” ze skutkiem natychmiastowym. Nie mówię o zakończeniu, gdyż jak wiemy nawet Michael Jordan wracał na parkiet (w dodatku dwukrotnie). Rzecz jasna do poziomu MJ’a mi daleko, choć rozegrałem kilka naprawdę niezłych meczy. Tymczasem moim baseballem/golfem, już od pewnego  czasu, jest wizualny projekt St_0., w którym pełnię funkcję dyrektora artystycznego. Zapraszam do oglądania.

(((Instytut Improwizacji))) pozostanie dostępny pod niniejszym adresem w niezmienionej formie. Fanpejdża na fb również uśmiercać nie zamierzam, być może od czasu do czasu coś drobnego się na nim pojawi.

Dzięki za uwagę. I udanych odsłuchów!

Krzysztof Wójcik

Reklamy

Płyty w roku 2015 (PL) – czyli „Ce ne sont pas le classement”

Płyty w roku 2015

3… 2…

1…

0!

Płytą roku 2015 jest…

Poniżej rozpościera się zestaw 20 polskich albumów, wydanych na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy, które z rozmaitych względów postanowiłem tutaj umieścić. Dlaczego? Bo są najlepsze? Najciekawsze? Najbardziej oryginalne? A może są najgorsze? Wołają o pomstę do nieba? Tajemnica. Ewentualna hierarchiczność zatarta układem A-Z. Większości z płyt/kaset można posłuchać, klikając „słuchaj”. Do wielu można przeczytać moje recenzje, klikając „czytaj”. Oprócz tego pod każdą pozycją zamieściłem krótki komentarz, czasami wyłuskany z istniejących już tekstów.

Z pewnością lista z czasem się wydłuży/skurczy, bo muzyka generalnie dzieje się w czasie i też czas ją weryfikuje. Na pewno niektóre ciekawostki mi umknęły… Ale tu nie będę już nic zmieniał, oto stan na 31 grudnia 2015.

W kontekście rozmaitych podsumowań i rankingów (to nie jest ranking!) przypomnę wniosek sprzed roku: (rankingi to…) „…brutalny, grubociosany rodzaj wartościowania, bez wazeliny, dziennikarskiej gry wstępnej, onanizmu przemycanej erudycji i retorycznych ornamentów na co dzień uprawianych. Może właśnie podsumowania i listy końcoworoczne są tą najbardziej perwersyjną inkarnacją krytyki? Na pewno najmniej subtelną, raczej czarno-białą i kategoryczną z jedynym, względnym punktem odniesienia w postaci głowy piszącego. Statystyka gwałci wartości nieobiektywne.”

Alfabetycznie:

Alameda 5 – „Duch Tornada” (wyd. Instant Classic) ->słuchaj ->czytaj

Alameda 5 - Duch Tornada

„Duch Tornada” to album epicki, o świetnym wyczuciu proporcji i w moim odczuciu szczytowe osiągnięcie artystów działających pod szyldem Milieu L’Acéphale. Płyta-kalejdoskop, która potrafi przenieść słuchacza w inny wymiar. A właściwie wymiary, bo czaruje koherentną różnorodnością, klimatem i wyobraźnią na każdym kroku.

Heroiny – „Ahh-Ohh” (wyd. DUNNO Recordings) ->słuchaj ->czytaj

Heroiny - ACH-OCH

Album stanowi  dobrą syntezę dotychczasowej twórczości Piotra Kurka, a przy okazji jest chyba najbardziej „przebojowym” materiałem w karierze muzyka. Wyjątkowo charakterystyczne brzmienie artysty zostało tutaj poszerzone o nowe wątki, eksperymenty unikają przefajnowania, a całość zachowuje formę zwięzłą i spójną. Kolejny mocny punkt w arcyciekawej dyskografii.

Wojciech Jachna / Ksawery Wójciński – „Night Talks” (wyd. Fundacja Słuchaj) ->słuchaj ->czytaj

Jachna&Wójciński - Night Talks

Wojciech Jachna i Ksawery Wójciński  na „Night Talks” szanują ciszę, unikają tak częstego w jazzie przegadania, a jednocześnie ich wypowiedź pozostaje swobodna i pełna wyobraźni. Słychać to w transowych, mięsistych partiach kontrabasu, w trąbce kreatywnej, lecz zarazem subtelnej i oszczędnej. Muzykom udało się wykreować wyjątkową aurę napięcia i melancholii, której ciężko się oprzeć.

kIRk – „III” (wyd. Asfalt Records) ->słuchaj ->czytaj

kIRk - III

Płynna konstrukcja „III” sprawia, że jest to, jak dotąd, materiał najbardziej przypominający koncertową odsłonę zespołu, a ta – nieodmiennie – fascynuje brzmieniem gęstym i transowym, przecinanym świdrującą trąbką, zaplątaną w bity i pętle. Album znakomicie funkcjonuje jako całość, jest esencjonalny, a jednocześnie stanowi intrygującą zapowiedź nowego rozdziału w historii kIRk.

Księżyc – „Rabbit Eclipse” (wyd. Penultimate Press) ->słuchaj

Księżyc-Rabbit-Eclipse

„Rabbit Eclipse” brzmi jak naturalna konsekwencja i dopełnienie wydanego niespełna 20 lat temu znakomitego debiutu. Płyta poza czasem, klimat nie do podrobienia. 40 minut niesamowitości.

Kolega Doriana – „Kolega Doriana” (wyd. BDTA) ->słuchaj

Kolega Doriana

Płyta odważna, estetycznie konsekwentna, wykorzystująca strategię „mniej znaczy więcej”. Album jest precyzyjnie poukładany z rozmaitych sonicznych osobliwości, trio umiejętnie operuje detalem, kontrastami ciszy i hałasu. Rzecz bardzo procesualna i wymagająca skupienia. Niewiele polskich składów improwizuje w tak oryginalny sposób.

Marcin Masecki – „Mazurki” (wyd. For Tune) ->słuchaj ->czytaj

Mazurki - Marcin Masecki

„Mazurki” brzmią jak muzyczny autoportret Marcina Maseckiego. Pomysł goni pomysł, a forma mazurka jest jedynie pretekstem do eksperymentów i doświadczeń na „żywym” i elektrycznym instrumencie. Całość zachowuje surowy, wyjątkowo hermetyczny charakter. Podstawą jest tutaj niepewność kształtu każdego kolejnego taktu i ciężko oprzeć się wrażeniu, że w „Mazurkach” jest potencjalny margines na każdego rodzaju dźwięk klawiszy pianina, który nagle, nieoczekiwanie, zyskuje spójność i własne miejsce w układance.

Jerzy Mazzoll & Micromelancolié – „MAZZMELANCOLIÉ” (wyd. Wounded Knife) ->słuchaj

Mazzmelancolie

Obok płyty nagranej w duecie z Tomaszem Sroczyńskim jest to bodaj najciekawsze wydawnictwo Jerzego Mazzolla po powrocie artysty do regularnego publikowania. Trochę szkoda, że kaseta zawiera jedynie dźwięki z recyklingu, z archiwów, niemniej efekt finalny budzi respekt. „Mazzmelancolie” jest pozycją oryginalną, usytuowaną na pograniczu kilku estetyk, odważną i zaskakującą, a jednocześnie komunikatywną, o wciągającej, słuchowiskowej narracji.

Mirt – „Vanishing Land” (wyd. BDTA) ->słuchaj

Mirt - Vanishing Land

Tytuł adekwatny do zawartości. Kontakt z „Vanishing Land” to jak wyprawa na terra incognita. Nagrania terenowe, ambientowe plamy, mnóstwo detali, brzmienie analogowego sprzętu. Całość ma charakter wyjątkowo spójny, płynny, a jednocześnie nieprzewidywalny. Trochę retro, trochę futuro. Prawdziwa przygoda dla ucha.

Nagrobki – „Stan Prac” (wyd. BDTA) ->słuchaj

Nagrobki - Stan Prac

Oryginalny koncept i finezyjna prostota. „Stan Prac” to płyta inteligentna, przewrotna i zrealizowana brawurowo od początku do końca, zarówno pod względem tekstów, jak i muzyki – the whole package. Obok duetu pojawiają się znakomici goście (Mikołaj Trzaska, Michał Bunio Skrok, Piotr Pawlak, Olo Walicki, Tomasz Ziętek), którzy wyciągają całość na jeszcze wyższy level. Obok Synów i Ukrytych Zalet Systemu moja ulubiona płyta tego roku w kategorii „piosenka polska”.

Paper Cuts – „Divorce Material” (wyd. Wounded Knife) ->słuchaj ->czytaj

Paper Cuts - Divorce Material

Świetnie rozwijający się materiał, wciąga, czaruje drobnostkami i wielkim wyczuciem brzmienia. Każdy utwór to odrębna historia zasadzona na ciekawym pomyśle. Gra w częściach, gra w całości. Kaseta ma własny, wciągający, mocno surrealistyczny klimat i  jest jak dotąd najbardziej kompletnym owocem współpracy Łukasza Kacperczyka (syntezator modularny) i Wojciecha Kurka (perkusja).

Raphael Rogiński – „Plays John Coltrane & Langston Hughes. African Mystic Music” (wyd. Bołt Records) ->słuchaj ->czytaj

Raphael Rogiński - Coltrane

Główną zaletą tego wydawnictwa jest powściągliwa wirtuozeria Rogińskiego, pełna wyczucia i wrażliwości na najbardziej ulotne brzmieniowe detale, często właśnie nimi operująca. Płyta jest niezwykle udaną odpowiedzią na pytanie jak w kreatywny sposób oddać hołd muzyce o statusie ikonicznym. Właśnie tego typu interpretacje udowadniają, że dziedzictwo Coltrane’a nie musi być spetryfikowane w standardach i leżeć na zakurzonym postumencie zatytułowanym „klasyka jazzu”.

Jacek Sienkiewicz – Drifting (wyd. Recognition) ->słuchaj

Sienkiewicz - Drifting

Po włożeniu na uszy słuchawek, dobry album techno powinien podporządkowywać strukturze dolatującego do świadomości bitu całą otaczającą rzeczywistość. Powinien wciągać. A od Drifting” naprawdę ciężko się oderwać. Oprócz tego warto sprawdzić bardziej abstrakcyjny „Instynkt” ->słuchaj.

Slalom – „Wunderkamera” (wyd. Lado ABC) ->słuchaj ->czytaj

Slalom - Wunderkamera

„Wunderkamera” to płyta wesoła, frywolna, brzmi jak efekt dobrej, kreatywnej zabawy, która dość szybko udziela się słuchaczowi. Tytuł odsyłający do historycznych gabinetów osobliwości jest tutaj nader adekwatny. Pozytywny rodzaj dezorientacji Slalom prowadzi w sposób konsekwentny i wewnętrznie spójny. Eksperymenty nie podważają w żadnym stopniu komunikatywności przekazu i frajdy z odbioru.

SYNY – „Orient” (wyd. Latarnia Records) ->słuchaj ->czytaj

SYNY - Orient

Wielką siłą tego albumu jest stylistyczna spójność, wyjątkowy klimat, a także otwarte, eksperymentalne podejście do hip-hopowej formy. Orient wciąga od „Intro” aż po zamykające zestaw 20 kawałków „Świnoujście”, jest interesujący jako twór muzyczno-literacki. Synom już na wysokości debiutu udało się osiągnąć oryginalne, własne brzmienie, stanowiące ciekawą wypadkową dotychczasowej działalności Piernikowskiego i Jankowiaka – wypadkową, która przynosi de facto nową jakość.

Kamil Szuszkiewicz – „Istina” / „Robot Czarek” (wyd. Wounded Knife / Bołt Records) ->słuchaj1 ->słuchaj2

Kamil Szuszkiewicz - IstinaKamil Szuszkiewicz - Robot Czarek

Kamil Szuszkiewicz na „Istinie” i „Robocie Czarku” jawi się jako wyjątkowo radykalny i konsekwentny eksperymentator. Obie kasety rządzą się własnymi prawami, porażają oryginalnym konceptem i bezkompromisowością, ale co najważniejsze intrygują. Warto zadać sobie trud, aby wejść głębiej w te nieszablonowe wydawnictwa, które śmiało można określić jedynymi w swoim rodzaju. Warto też sprawdzić minialbum kwartetu Zebry A Mit ->słuchaj.

T’ien Lai – „RHTHM” (wyd. Monotype Records) ->słuchaj

T'ien Lai - RHTHM

Redefinicja brzmienia T’ien Lai, postawienie na motorykę i techno bit, okazała się strzałem w dziesiątkę. Na „RHTHM” obok tytułowego rytmu znajdują się gigantyczne pokłady psychodelii, dzięki czemu seans z albumem należy do wyjątkowych doświadczeń. Niespodzianki kryją się niemal w każdej minucie albumu.

Ukryte Zalety Systemu – „Ukryte Zalety Systemu” (wyd. Antena Krzyku) ->słuchaj

Ukryte Zalety Systemu

UZS udało się stworzyć system z wieloma ukrytymi zaletami. Teksty zaangażowane, a niebanalne, wręcz uniwersalne. Muzyka prosta, lecz charakterystyczna i intrygująca jak diabli. Koncept. Energia. Zwięzłość. Prostota. Oryginalność. Siła rażenia porównywalna z pierwszymi dwoma albumami Republiki.

X:Navi-Et – „Vox Paradox” (wyd. Wounded Knife) ->słuchaj 

XNaviEt - Vox Paradox

„Vox Paradox” to muzyka grozy, dobry bad trip z jednym reżyserem. Siłą tej kasety jest jej konstrukcja, układ, dramaturgia. Każdy utwór intryguje niepokojącym klimatem, złożonością użytych środków, a także dużym wyczuciem w ich dystrybuowaniu. Słychać tutaj jak duży wkład ma Rafał Iwański w brzmienie duetu Kapital. Jeśli komuś podobała się płyta „Chaos to Chaos” (->słuchaj), to po bardziej surowe „Vox Paradox” powinien sięgnąć niezwłocznie.

Evan Ziporyn / Wacław Zimpel / Hubert Zemler / Gyan Riley – „Green Light” (wyd. Multikulti) ->słuchaj

Ziporyn, Zimpel, Zemler Riley - Green Light

Znakomici muzycy zagraniczni + znakomici muzycy polscy = bardzo dobry wspólny album z dużą ilością niespodzianek. Płyta na pograniczu etno, minimalizmu, improwizacji i kompozycji, nagrana z naprawdę dużą wyobraźnią. Aż ciężko uwierzyć, że wszystkie dźwięki powstały bez użycia elektroniki. Muzyka na „Green Light” koi i uwodzi, unikając zarazem łatwych rozwiązań.

—————————————————————–

Dziękuję za uwagę w roku (już) ubiegłym i zakończę po szekspirowsku – reszta jest słuchaniem.

Krzysztof Wójcik (((ii)))