LOMI LOMI – koncertowy „Heroizm woli” w Pardon To Tu

LomiLomi1

Pamiętam jak usłyszałem w zeszłym roku utwór „halo halo halo halo” ozdobiony oldskulowym, psychodelicznym teledyskiem (klik). Pomyślałem – osobliwość, chwytliwy kawałek nasączony tęgim absurdem i dzięki niemu wymykający się pretensjonalności, która zawsze się czai na wszelkie przejawy „zabawnego piosenkopisarstwa”. Trochę obawiałem się, że Lomi Lomi na płycie przeszarżuje z żartobliwością.

Jednak gdy przesłuchałem „Heroizm woli” okazało się, że śpiewane (?) piosenki (?) to zaledwie 1/3 albumu, a reszta to utwory instrumentalne. Całość bazuje na dobrze zaaranżowanych, w gruncie rzeczy prostych numerach, które gładko wsączają się w uszy lekko psychodelicznym, lekko folkowym odczynem. Muzyka oparta jest na dobrze rozbujanej, acz stabilnej i powściągliwej sekcji rytmicznej (Artur Lipiński, Krzysztof Cybulski), którą świetnie ubarwiają z jednej strony pląsające cymbały Mateusza Szemraja, z drugiej dość manzarkowe klawisze lidera Piotra Domagalskiego (czasami aż głowa zaczyna się kręcić w te i we w te). Niekiedy pojawia si też kornet i gitara akustyczna. Utwory stoją bridżami, a ich pozornie naiwna, lekka estetyka stanowi w gruncie rzeczy największą siłę muzyki Lomi Lomi. Zresztą znając inne dokonania członków grupy (chociażby impro-jazzowe Levity, w którym grał Domagalski, elektroakustyczne kompozycje Cybulskiego, folkowe składy Szemraja), wiadomo, że ta prostota absolutnie nie wynika z dyletantyzmu, tylko jest świadomie podjętą konwencją.  „Heroizm woli” zarówno w wersji albumowej, jak i na koncercie „robi dobrze” uszom, to ten rodzaj inteligentnej i niebanalnej przystępności, który bardzo mi odpowiada. I pod tym względem występ w Pardon To Tu spełnił w zupełności moje oczekiwania, a nawet je przerósł (pojawiło się trochę nowych, obiecujących utworów). Radosne brzmienie Lomi Lomi przypomina odrobinę pierwszy album Pink Floyd wypełniony uproszczonymi, acz genialnymi utworami Syda Barretta. Bardzo przyjemne, spontaniczne doświadczenie koncertowe, dało się poczuć wiosnę.

Dobrze, że Pardon To Tu urozmaica program takimi nietypowymi ciekawostkami. Jak mawiał klasyk: awangarda nie musi być smutna. Nie zawsze też musi być przekombinowana i słuchana na kolanach. Może mieć popowy potencjał. Ja na Lomi Lomi podrygiwałem i nie czułem by była to „winna przyjemność”. Jakby się tak zastanowić, to niewiele polskich zespołów gra taką muzykę… Liczę, że kwartetowi starczy heroizmu woli na kolejny album. Taki skład jest w stanie nie jednym zaskoczyć.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Reklamy