Remanent: kilka recenzji… i jeszcze więcej ciekawych płyt (PopUp#49)

20160727_005205

Fanfary: Nowy #49 numer PopUpMusic.pl doczekał się premiery pod koniec stycznia! Napisałem do niego parę tekstów o wydawnictwach z ostatnich miesięcy. Tym razem żadnego wywiadu nie przeprowadziłem, również liczba recenzji jest sporo niższa niż bym sobie tego życzył… Niemniej pewien impas w pisaniu o muzyce udało się przełamać, a jednocześnie, niepostrzeżenie, przekroczyłem magiczną barierę 100 recenzji w bazie PopUp (łuhu!). To całkiem pokaźny dorobek jak na 9 ostatnich numerów, w których przygotowaniu brałem mniejszy/większy udział (do tego dochodzą wywiady, fotorelacje i audycje w radiojazz.fm). Od pierwszego tekstu jaki napisałem do magazynu – a był to porywający album Your Turn Marca Ribota i jego trio Ceramic Dog – minie w maju 4 lata. Także czas szybko leci, a ostatnio na tyle szybko, że ciężko o znalezienie motywacji i energii by usiąść do pisania. Ale nie oszukujmy się – zawsze bardziej liczyło się słuchanie niż pisanie.

Wierzę w muzykę dalece bardziej niż w tworzenie dyskursów na jej temat. Sądzę, że kryzysy w werbalizacji doświadczenia estetycznego przytrafiają się z czasem każdemu, kto robi to przez dłuższy czas w sposób, powiedzmy, bardziej refleksyjny, a nie news-owo rutyniarski. Swój kryzys chyba najpełniej wyraziłem w tekście jeszcze z 2015 roku Litania znaków „?” – Modlitwa słuchacza piszącego [wersja demo]. W dalszym ciągu jestem z niego bardzo zadowolony, choć był owocem emocji „pozytywnych odwrotnie”.

Niemniej, jak dotąd, prędzej czy później, zawsze przychodził „bodziec”, który sprawiał, że nie sposób było konkretne zjawisko/wydawnictwo/koncert/sytuację przemilczeć. Wówczas włączał się tzw. instynkt recenzenta. Tym razem owych bodźców znalazło się kilka. Tradycyjnie zapraszam do czytania i – przede wszystkim – słuchania:

 

Brian Eno – The Ship (recenzja / słuchaj)

brian-eno-the-ship

Danny Brown – Atrocity Exhibition (recenzja / słuchaj)

danny-brown-atrocity-exhibition

Gonjasufi – Callus (recenzja / słuchaj)

gonjasufi-callus

Hubert Zemler – Pupation of Dissonance (recenzja / słuchaj)

hubert-zemler-pupation-of-dissonance

Mikołaj Trzaska – Muzyka do filmu „Wołyń” (recenzja / słuchaj)

mikolaj-trzaska-wolyn

Radar – Radar (recenzja / słuchaj)

radar-radar

Radian – On Dark Silent Off (recenzja / słuchaj)

radian-on-dark-silent-off

The Dwarfs of East Agouza – Bes (recenzja / słuchaj)

the-dwarfs-of-east-agouza-bes

Oprócz powyższych wydawnictw chciałbym wymienić kilka znanych mi tytułów, na które zdecydowanie warto zwrócić uwagę:

Battle Trance – Blade of Love (słuchaj)

battle-trance-blade-of-love

Bartek Kujawski – A kto słaby niech jada jarzyny / Daily Bread (słuchaj1 / słuchaj2)

kujawski-kto-slaby kujawski-daily-bread

Dokalski / Cieślak / Miarczyński / Steinbrich – DCMS (słuchaj)

dcms

Jason Sharp – A Boat Upon It’s Blood (słuchaj)

jason-sharp-a-boat

Jeff Parker – The New Breed (słuchaj)

jeff-parker-the-new-breed

Ka – Honor Killed the Samurai (słuchaj)

ka-honor-killed-the-samurai

Lost Education – Book of Dreams (słuchaj)

lost-education

Modular String Trio – Ants, Bees and Butterflies (słuchaj)

modular-string-trio-ants

Nicolas Jaar – Sirens (słuchaj)

nicolas-jaar

Osty – Biblical Times (słuchaj)

osty

Resina – Resina (słuchaj)

resina

Shackleton & Vengeance Tenfold – Sferic Ghost Transmits (słuchaj)

shackleton

Steczkowski / Mełech – 2+7=nie wiem (słuchaj)

steczkowski-melech

X-Navi:Et – Technosis (słuchaj)

xnaviet

Żywizna – Zaświeć Niesiącku and Other Kurpian Songs (słuchaj)

zywizna

Długi post po długiej przerwie i (prawdopodobnie) przed długą przerwą.

Dzięki za uwagę. Udanych odsłuchów.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

 

* Zdjęcie tytułowe „Okna bez tytułu”, 2016, obrazek na ekranie, © Krzysztof Wójcik

Szuflado otwórz się! Nowy PopUp #48 (garść recenzji i wywiadów)

PopUp #48

Sporo nam to zajęło, ale w końcu jest! Nowy, 48 numer PopUpMusic – czyli „niezależnego magazynu internetowego poświęconego muzyce”. Przy dobrej koniunkcji planet, jeszcze w tym roku będziemy świętować 50 wydań, złote gody! Od numeru 47 minęła dłuższa chwila, wystarczająca by na świecie mogło się począć i pojawić kilku potencjalnych przyszłych czytelników PopUp… Przez ten okres nie siedzieliśmy jednak bezczynnie – oprócz systematycznie aktualizowanych relacji z koncertów i festiwali, zaczęliśmy prowadzić regularną audycję w RadioJazz.fm (czwartki godzina 23).

9 miesięcy to w muzyce szmat czasu, który swoją drogą najlepiej weryfikuje kolejne pozycje wydawnicze. Taka przerwa zmusza do syntezowania i pogłębionej selekcji materiału. W związku z tym aktualny numer stoi jedną nogą (no może tylko piętą) w roku 2015 i znajdziecie w nim nie mało recenzji albumów z okresu, gdy teoretycznie taki David Bowie mógł jeszcze tej muzyki posłuchać. Niemniej w przeważającej części poświęcamy uwagę płytom z roku bieżącego, który jak dotąd – w mojej prywatnej opinii – trzyma bardzo dobry poziom.

Zapraszam rzecz jasna do czytania całości. Od siebie dorzuciłem 21 recenzji i 3 wywiady. Wszystkiego miało być więcej (i wcześniej), ale jak głosi starożytna maksyma – lepiej mniej.  A poniżej tradycyjnie, dla porządku, wyszczególniam materiał, w którego przygotowaniu maczałem palce.

Wywiady:

@ ŁUKASZ KACPERCZYK

@ KAMIL SZUSZKIEWICZ

@ WACŁAW ZIMPEL

———————————————-

Recenzje:

@ „A” Trio & Alan Bishop – „Burj Al Imam”

cms_A Trio & Alan Bishop - Burj Al Imam

@ Anenon – „Petrol”

cms_Anenon - Petrol

@ Artur Majewski – „Unimaginable Game”

cms_Artur Majewski - Unimaginable Game

@ Bachorze – „Okoły gnębione wiatrem”

cms_Bachorze - Okoły Gnębione Wiatrem

@ David Bowie – „Blackstar”

cms_David Bowie - Blackstar

@ Flora Quartet – „Muzikka Organikka”

cms_Flora Quartet - Muzikka Organikka

@ Heroiny – „Ach-Och”

cms_Heroiny - Ach-Och

@ Iggy Pop – „Post Pop Depression”

cms_Iggy Pop - Post Pop Depression

@ Kamil Szuszkiewicz – „Robot Czarek”

cms_Kamil Szuszkiewicz - Robot Czarek

@ Kolega Doriana – „Kolega Doriana”

cms_Kolega Doriana

@ Lotto – „Elite Feline”

cms_Lotto - Elite Feline

@ Mikołaj Trzaska – „Delta Tree”

okladka_delta_free_grzbiet_druk_q

@ Modular String Trio – „Part of the Process”

cms_Modular String trio - Part of The Process

@ Mutant Goat – „Yonder”

Mutant Goat - Yonder

@ Nagrobki – „Stan Prac”

cms_Nagrobki - Stan Prac

@ Olgierd Dokalski – „Mirza Tarak”

Basic RGB

@ Paper Cuts – „Divorce Material”

cms_Paper Cuts - Divorce Material

@ Saagara – „Saagara”

cms_Saagara

@ Sefff – „Coats”

Sefff - Coats

@ Ścianka – „Niezwyciężony”

cms_Ścianka - Niezwyciężony

@ Travis Laplante & Peter Evans – „Secret Meeting”

cms_Travis Laplante & Peter Evans - Secret Meeting

—————————————–

Życzę miłego czytania, słuchania i mam nadzieję, że doczekacie się kolejnej porcji tekstów od autorów PopUp jeszcze przed końcem wakacji.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

PopUp #47 – garść recenzji i wywiadów

98ee660f5ecdd8f0708fa197fa0ecf6d7db0c971

Po ponad półrocznej przerwie udało nam się w końcu doprowadzić do finalizacji kolejny, już 47 numer internetowej gazety PopUpMusic.pl. Jak zwykle prezentujemy subiektywny wybór najciekawszych muzycznych zjawisk ostatnich miesięcy (i nie tylko). Numer, któremu (jak zwykle) przyświecają imperatywy syntezy i selekcji, zawiera ponad 60 recenzji, a także wywiady z artystami z Polski i zagranicy. Z czasem będzie pączkował fotorelacjami, konkursami i innymi niespodziankami. Czyli tradycyjnie – stary, dobry PopUp, kolejny rozdział.

To już 7 numer, w którego przygotowaniu miałem przyjemność partycypować. Ta szczęśliwa liczba, jak się okazało, sprzyjała produktywności i mam nadzieję jakości tekstów. Tym razem zasiliłem numer odrobinę większą „cegiełką” niż dotychczas. Oczywiście gorąco polecam lekturę całości, ale tradycyjnie, dla porządku, wyszczególniam poniżej swoje pięć groszy. Zapraszam do klikania w linki, czytania i słuchania!

Wywiady:

DJ Lenar

Ksawery Wójciński

Michał Górczyński

 

Recenzje:

Alameda 5 – „Duch Tornada”

Alameda 5 - Duch Tornada

Alchimia – „Aurora”

Alchimia - Aurora

Aphex Twin – „Comupter Controlled Acoustic Instruments Pt.II”

Aphex Twin - Computer Controlled

Artur Maćkowiak – „If It’s Not Real”

Artur Maćkowiak - If it's not real

Budzyński / Jacaszek / Trzaska – „Rimbaud”

Budzyński, Trzaska, Jacaszek - Rimbaud

Colin Stetson / Sarah Neufeld – „Never Were The Way She Was”

Colin Stetson & Sarah Neufeld

Eve Risser – „Des Pas Sur La Neige”

Eve Risser - Des Pas Sur La Neige

Haronim – „Haronim”

Haronim - Haronim

Kapital – „Chaos to Chaos”

Kapital - Chaos to Chaos

kIRk – „III”

kIRk - III

Krojc – „0101”

Krojc - 0101

Lenar, Masecki, Zrałek – „Fortepian Chopina”

Lenar, Masecki, Zrałek - Fortepian Chopina

Marcin Masecki – „Mazurki”

Marcin Masecki - Mazurki

MazzSacre – „+”

MazzSacre - +

Raphael Rogiński – „Plays John Coltrane & Langston Hughes African mystic music”

Raphael Rogiński - Coltrane

Scott Stain – „Calu/Streo”

Scott Stain - Calu  Scott Stain - Streo

Shofar – „Gold Of Małkinia”

Shofar - Gold of Malkinia

SYNY – „Orient”

SYNY - Orient

—————————————

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Merkabah, Fire! w Kulturalnej – bonus do relacji z Match & Fuse

Merkabah

Z 2/3 festiwalu Match & Fuse napisałem sprawozdanie na łamach PopUp (klik). Jednak nie mogę sobie odmówić zabrania głosu odnośnie dnia trzeciego, na który szczerze mówiąc najbardziej czekałem, głównie ze względu na Fire!

Jeśli chodzi o aspekty techniczne, czyli fatalne nagłośnienie podczas koncertu Merkabah, to ciężko mi nie zgodzić się z Piotrem Lewandowskim. Podczas występu warszawskiego kwartetu słuchanie było wielce utrudnione. To tak jakby podczas czytania ktoś trząsł mi tekstem, mrygał światłem i kasłał w ucho. Wielka szkoda, ponieważ Merkabah to zespół porządny, który bardzo dobrze odznaczył się na tle polskich składów podczas OFF-a 2014 (klik). Niestety w obliczu zaistniałych okoliczności właściwie trudno o występie cokolwiek sensownego napisać. Na pewno zwróciło moją uwagę ograniczenie partii saksofonowych (nawet gdy były słyszalne). Co prawda w przypadku Merkabah saksofon pełni rolę bardziej ornamentalną, to mimo wszystko jest elementem nie do przecenienia, o ile nie „cechą dystynktywną” brzmienia formacji.

W odniesieniu do Fire! po raz kolejny muszę odwołać się do OFF Festiwalu, ponieważ przed dwoma laty trio Matsa Gustafssona zagrało na Scenie Trójki koncert wyjątkowy, nawet nie tyle najlepszy w kontekście edycji 2013, ale jeden z lepszych odkąd jeżdżę na katowicką odsłonę imprezy (od 2012). Wobec tego oczekiwania przed występem w Kulturalnej miałem dość mocno napompowane, zwłaszcza, że w przeciągu ostatnich 2 lat Fire! było swoistym oczkiem w głowie Gustafssona (płyta w trio, 3 albumy w rozszerzonym, orkiestrowym składzie). Nie będę też specjalnie ukrywał, jest to mój ulubiony zespół saksofonisty i właśnie w takim niewielkim formacie (trio, trio+), który ostatnio trochę zszedł w cień w związku z powszechnym entuzjazmem jaki wywołały big bandowe płyty „Exit!”, „Enter” i „Second Exit”. Jak na ironię festiwal w materiałach internetowych zapowiadał koncert Gustafssona właśnie jako „Fire! Orchestra”… Niedopatrzenie (lub matactwo) jednych mogło oszukać innych skonfundować, zorientowanych natomiast rozśmieszyć – skład orkiestry to blisko 30 muzyków, a każdy z nich zaangażowany jest w kolejnych kilka projektów. Cóż, osobiście nie miałem złudzeń i czekałem na Fire! trio.

Gustafsson

Trzeba przyznać, że ostatni dzień M&F pod względem stylistycznym został skompilowany chyba najbardziej spójnie. Co by nie mówić, Merkabah i Fire! brzmieniowo mają zdecydowanie bardziej po drodze niż Kinsky i kwartet Laury Jurd. Szczęśliwie trio Gustafssona przyjechało do Warszawy z własnym akustykiem, dzięki czemu koncert zabrzmiał przyzwoicie i mocno. Zabrakło mi jednak większej ilości saksofonowych odlotów. Gustafsson w Fire! z założenia gra jak na siebie dość oszczędnie, ale tym razem narracja tria oparta była głównie (a czasem niemal wyłącznie) o repetycje. Motywy powtarzane dziesiątki razy wprawiały w trans, hipnotyzowały, kiedy indziej przechodziły w energetyczny, na poły funkowy, brudny groove przypominający bardziej The Thing. Trio akcentowało przede wszystkim jednostajną rytmikę sekcji, dlatego najciekawszymi momentami były te gdy Gustafsson okazjonalnie zrywał się z łańcucha na dęciaku, tudzież elektronice. Z całą pewnością jeden z lepszych koncertów festiwalu (obok Kinsky’ego i OKO), lecz już nie tak zwalający z nóg jak występ w Katowicach sprzed dwóch lat, który przybrał w mojej pamięci niemalże mityczną formę. Wychodząc z Kulturalnej trochę żałowałem, że ostatni dzień nie odbył się na małej scenie Teatru Powszechnego, gdzie warunki akustyczne były jednak dużo korzystniejsze – przy całej sympatii dla retro klimatu klubu w PKiN.

Zamykając temat Match & Fuse. Fajnie, że takie imprezy są organizowane, że pozwalają na fluktuację rozmaitych europejskich składów reprezentujących stylistykę (zwykle) daleką od popu i mainstreamu. Podstawowym problemem okazała się selekcja (tutaj, żeby już się nie pastwić, odsyłam do tekstu na PopUp). Drugim, co prawda mniejszym, ale jednak mankamentem było przeciążenie line-upu, szczególnie w pierwszych dwóch dniach. „Mniej znaczy więcej” zwłaszcza gdy prezentowana muzyka ma stanowić dla słuchacza wyzwanie. Nie ma sensu rozrzedzać programu zjawiskami ewidentnie odstającymi. Match & Fuse utwierdził mnie w przekonaniu, że kameralne festiwale to – obok właściwego reaserchu – przede wszystkim sztuka umiaru.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Ex-Easter Island Head w Pardon To Tu

4

„Dźwiękowe prostactwo”, „wycieranie gęby minimalizmem”, „przykre doświadczenie koncertowe”, „minimal myśli i muzykalności”, „piewcy hucpy”, „nie specjalnie muzykalni i nie ciekawi muzyki ludzie”  – oto wyimki z relacji (klik) koncertu Ex-Easter Island Head opublikowanej na łamach portalu Jazzarium.pl (autor: Maciej Karłowski, redaktor naczelny). Powiało chłodem i protekcjonalnością. Dziwne, że muzyka aż tak miałka w ogóle doczekała się tak długiego tekstu. Czyżby burza w szklance wody? Tak sądzę. Choć wyprowadzenie ciosów przeciwko zespołowi z Liverpoolu pochłonęło tyle znaków i akapitów, to na dobrą sprawę kwestia oceny wydarzenia sprowadza się do skrajnie relatywnych argumentów. Ex-Easter Island Head pogwałcić mieli takie obiektywne wartości jak „dbałość o istotę dźwięku, o jego kształt, brzmieniową szlachetność i pieczołowitość jego wydobycia”, również poddana została w wątpliwość „wyrafinowana czystość zarówno intencji, jak i wykonania”.

Cóż mogę powiedzieć, by nie postawić się w jednym szeregu z owymi „piewcami hucpy”? Tak na marginesie – to bardzo dobra nazwa dla jakiegoś punkowego projektu z okolic Nowej Muzyki Żydowskiej. Jak można podważyć tak żelazne oskarżenia jak nieczystość intencji? Tym bardziej, że oręż został wytrącony przez przytoczenie w relacji erudycyjnych przykładów, nazwisk, idei, podpartych kokieteryjną formułą: „Wiem, to za mało żeby zabierać w tej sprawie głos”. Hmmm…

Po pierwsze mogę przywołać fragmenty rzeczonego występu (lepiej brzmi na głośnikach):

Po drugie mogę się przyznać, że klaskałem po koncercie dość głośno, a nawet kilka razy zrobiłem „łuł”. Słuchacze zgromadzeni w Pardon To Tu przyjęli propozycję Ex-Easter Island Head z żywym entuzjazmem (też pamiętam gorętsze aplauzy, niemniej ten był całkiem krewki). Ale spokojnie, wracając do litanii cytatów – „nie ma nic złego w reakcjach publiczności na ich muzykę”. Dziwne, bo czytając tekst na Jazzarium można dojść do zgoła innych wniosków. Przywoływany na początku kwietnia problem „guilty pleasure” wraca jak bumerang.

Owszem, podobał mi się koncert „piewców hucpy”. Być może dlatego, że nie zastanawiałem się specjalnie nad osadzeniem tej twórczości w kontekście stylistyki, a kierowałem się raczej niskim, lecz w przypadku muzyki jakże arbitralnym imperatywem przyjemności. Również nie miałem jakichś nadmiernie wyśrubowanych oczekiwań. Umówmy się – koncert, całkiem zresztą słusznie, nie był zapowiadany jako wiekopomne wydarzenie. Tymczasem okazał się bardzo zadowalający.

3

Występ zrobił na mnie wrażenie, był zwięzły, z ciekawą, bardzo płynnie poprowadzoną dramaturgią – słowo klucz: repetycja. Ponadto przedstawiał się interesująco w aspekcie wizualnym. Nie wydaje mi się żeby Brytyjczycy swą twórczością pretendowali do stawiania ich w jednym szeregu z gigantami minimalizmu, czy wpisywania złotymi zgłoskami w kontinuum tej konkretnej tradycji. W postawie scenicznej tria raczej ciężko było doszukać się jakiejkolwiek arogancji, buty, czy gwiazdorstwa. To nie był koncert na Warszawską Jesień, tylko klubowy występ składu, który nieźle odrobił lekcje z krautrocka, Reicha, ambientu… Ex-Easter Island Head łączą dość prostą, chwytliwą melodykę z eksperymentem formalnym, stroniącym od nadmiernego przekombinowania. Oczywiście można to też nazwać „dźwiękowym prostactwem”. Ale gdyby w istocie właśnie tak brzmiało dźwiękowe prostactwo, to światowa audiosfera byłaby krainą mlekiem i miodem płynącą.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

więcej zdjęć

PS: Tytułem uściśleń warto dodać, że koncert był organizowany wraz z portalem PopUpMusic.pl, z którym co prawda współpracuję, jednak nie miałem żadnego udziału w przygotowaniu eventu.

TRANS/WIZJE 6: bonusy wizualne

Ostatnio miałem okazję recenzować drugi dzień tegorocznego festiwalu TRANS/WIZJE dla PopUpMusic.pl. Zagrali kolejno: Księżyc, Kapital, Rashad Becker, Oren Ambarchi, Phurpa.

TUTAJ możecie sobie przeczytać tekst, a poniżej dorzucam większą porcję zdjęć i wideo-niespodziankę, krótki fragment występu zespołu Phurpa. Rosjanie posługują się pradawną, tantryczną techniką wokalną, robiącą na żywo niesamowite wrażenie.

Enjoy!

 

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Huntsville w Dwa Osiem

Huntsville 2

Występ norweskiego Huntsville rozpoczął czterodniową muzyczną ofensywę w Dwa Osiem (kolejnych wieczorów zagrali jeszcze Slalom, Enablers i Wovoka). Przyznam szczerze, że wybrałem się na koncert praktycznie nieskalany znajomością muzyki Norwegów. Owszem, zapoznałem się z tym co w sieci, z kilkoma recenzjami itp., ale nic poza tym. W zasadzie lubię chodzić w takim stanie na koncerty. Odbiór „na świeżości” ma swoje plusy, chociażby nie nasuwa zbyt arbitralnych oczekiwań (poza oczywistym oczekiwaniem „dobrego koncertu”). Z dużą radością zauważyłem w Dwa Osiem krzesła, których niestety zabrakło przy okazji występu kIRk (klik). Tym razem pod tym względem – tiptop. Warto dodać, że koncert organizowany był we współpracy z portalem PopUp, z którym jestem związany współpracą recenzencko-wywiadowczą. Niemniej poszedłem na występ „prywatnie”, lub jak kto chce – z ramienia Instytutu.

Huntsville rozpoczęło koncert z lekkim poślizgiem, mieszczącym się w granicach normy. Początek brzmiał jak dostrajanie się gitary i basu, które płynnie przeszło w dość uporządkowaną, z wolna budowaną narrację. Perkusja dołączyła dopiero po jakimś czasie nadając całości więcej dynamizmu. Niestety ledwo trio zdążyło się bardziej rozkręcić (trwało to jakieś 20-30 minut) nadszedł czas na… przerwę w koncercie. Do końca nie wiadomo czym spowodowaną, ale skutecznie wybijającą z pantałyku. Ostatecznie może jednak dobrze się stało, ponieważ druga część występu okazałą się o wiele ciekawsza. Rola dominująca przypadła jednostajnie dudniącej gitarze basowej, wokół której pozostałe instrumenty budowały subtelne wariacje. Zarówno perkusja, jak i gitara intensywnie korzystały z elektronicznych gadżetów, przenoszących całość na nieco bardziej nieoczywiste tory. Widać było, że muzycy nie grają ze sobą zbyt regularnie i niekiedy zdarzały się przejścia dość toporne. Szczególnie przyjemnie słuchało mi się gitary. Jej brzmienie było najbardziej odrealnione. Kto wie, może tak grał Syd Barrett w swoim ostatnim składzie Stars, kiedy psychodelia zaczęła już zupełnie rzutować na jego artystyczną dyspozycję… Takie bardzo wolne skojarzenie.

Huntsville 1

Zabrakło mi w koncercie Huntsville elementów nawiązujących do transowych brzmień etnicznych, które słyszałem w rozproszonych po internecie fragmentach ich twórczości. W zasadzie zespół zagrał koncert stricte gitarowy, obficie korzystając z typowej dla muzyki skandynawskiej melancholijnej nastrojowości. Huntsville grało przede wszystkim niespiesznie, w myśl post rockowego slow power. Dzięki temu ich muzyka zyskiwała na przejrzystości, ale też wydała mi się nie do końca wyrazista. To co ciekawe działo się na dalszym, niejako „podmelodycznym” planie. Mikro-ciekawostki Norwegowie dozowali jednak z bardzo dużym umiarem, trochę za bardzo stroniąc od przejaskrawień, które według mnie mogły wpłynąć zbawiennie na urozmaicenie dość rozwlekłej narracji. Również odniosłem wrażenie, że Huntsville zwyczajnie nie mogli skończyć występu. Kilkakrotnie nadarzała się sposobność do postawienia kropki, jednak trio nieustannie zamieniało ją w kolejne przecinki. Szkoda, bo rozrzedziło to wypowiedź, która w bardziej okrojonych ramach z całą pewnością zyskałaby na sile, a tak pozostawiła we mnie wrażenia raczej ambiwalentne.

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Chicago Underground Duo w Pardon To Tu (niespodzianka!)

RMazurek3_KWójcik

Recenzję koncertu Roba Mazurka i Chada Taylora przeczytacie w przestrzeni eksterytorialnej względem Instytutu. Napisałem ją na łamy PopUpMusic i zapraszam do lektury TUTAJ.

Poniższy film jest naturalistyczną prezentacją koncertu z 4 rzędu (a później z ostatniego) w klubie Pardon To Tu – ze wszystkimi tego konsekwencjami wizualnymi obecnymi w nagraniu.

Dzięki „Instytut Improwizacji Lo-Fi’lms Production” można poczuć się jak na krześle w klubie. Co by nie mówić – Mezzo TV ze wszystkimi bezsensownymi zmianami perfekcyjnych ujęć Wam tego nie da (-;

Usiądź wygodnie i ciesz się seansem: 9 minut z Chicago Underground Duo w Pardon To Tu!

Krzysztof Wójcik (((ii)))

Recenzje, wywiady – PopUp #46, post scriptum indywidualne

okładka PopUp #46

Nowy numer PopUpMusic od kilku dni śmiga po internecie. Po raz kolejny zasiliłem go serią tekstów, których tematyka czy też „przedmiot” są nieprzypadkowe. W oceanie artystów i wydawnictw właściwa selekcja to istotny, o ile nie najistotniejszy aspekt krytyki muzycznej w ogóle. Dodawać nie muszę, że uwzględnienie wszystkiego, co ciekawe jest niemożliwe – ale dodam, bo to prawda. Wbrew niekiedy utrzymywanym pozorom nawet ludzie piszący o muzyce mają ograniczenia może nie tyle percepcyjne (choć te również się zdarzają), ale zwyczajnie czasowe. Niemniej jestem przekonany, że najnowszy PopUp stanowi względnie szerokie kompendium wiedzy (informacji? refleksji?) o aktualnie interesujących zjawiskach muzycznych. Dlatego zanim przejdę do części indywidualnej gorąco polecam zapoznanie się z różnorodną całością numeru. Nie przeczytałem jeszcze wszystkiego (nieregularniki wręcz należy sobie dawkować), ale z dłuższych form z pewnością warto sprawdzić wywiad z Ukrytymi Zaletami Systemu. Trio wydało bardzo mocny debiut (klik), szczególnie ciekawy w warstwie tekstowej. Rozmowa z Garym Lucasem, jednym z ostatnich współpracowników Captaina Beefhearta i Jeffa Buckleya, również na dużym „propsie”.

Osobiście postanowiłem skupić się głównie na muzyce polskiej. Chociaż „postanowiłem” to złe słowo – po prostu na krajowej scenie działo się w ostatnich miesiącach dużo dobrego, o czym zwyczajnie przemilczeć się nie dało. Zatem z 11 recenzji, które napisałem tylko dwie pozbawione są jakiegokolwiek polskiego akcentu: „Reverse Blue” Mary Halvorson i kooperacja „Radian vs. Howie Gelb”. Także drobne odchylenia w stronę USA i Europy Zachodniej, swoją drogą muzycznie bardzo ciekawe.

Wszystkie recenzje, w których maczałem palce w kolejności alfabetycznej:

1. Artur Maćkowiak & Grzegorz Pleszyński – „A Sound Of The Wooden Fish”

Maćkowiak, Pleszynski - A Sound Of The Wooden Fish

2. Hang Em High – „Beef & Bottle”

hang-em-high-beef-bottle

3. Jacek Mazurkiewicz solo, 3FoNIA – „Chosen Poems”

3FoNIA, Jacek Mazurkiewicz - Chosen Poems

4. Ksawery Wójciński – „The Soul”

Ksawery Wójciński - The Soul

5. Gerard Lebik, Piotr Damasiewicz, Gabriel Ferrandini – „veNN Circles”

Lebik, Damasiewicz, Ferrandini - veNN circles

6. Lotto – „Ask The Dust”

LOTTO - Ask The Dust

7. Mary Halvorson – „Reverse Blue”

Mary-Halvorson-Reverse-Blue

8. Paweł Bartnik – „Bez Tytułu”

Paweł Bartnik - Bez tytułu

9. Radian & Howe Gelb – „Radian Verses Howe Gelb”

Radian verses Howe Gelb

10. Scott Stain – „I’ve Always Wanted to Meet You”

Scott Stain - I've Always Wanted To Meet You

11. Wacław Zimpel To Tu Orchestra – „Nature Moves”

Wacław Zimpel To Tu Orchestra - Nature Moves

Jak widać zestawienie zdominowały indywidualne wypowiedzi artystyczne i ta przewaga wpisuje się zresztą doskonale w specyfikę ubiegłego roku.

Udało mi się również porozmawiać z autorami dwóch bardzo dobrych solowych krążków, które wyszły w ostatnich miesiącach – z Jackiem Mazurkiewiczem i z Hubertem Zemlerem. Płyty obu Panów są znakomitym świadectwem tego jak przy użyciu minimalnych środków stworzyć muzykę niejednoznaczną, wielowarstwową i samowystarczalną.

Wywiad z Jackiem Mazurkiewiczem

Wywiad z Hubertem Zemlerem

Niniejszym gorąco polecam lekturę 46 numeru PopUp’a!

Krzysztof Wójcik (((ii)))

PopUp nr 45 – garść recenzji i wywiad z Tomaszem Sroczyńskim

popupmusic_gwiazdka_duze

Jak być może niektórym czytelnikom Instytutu już wiadomo, oprócz prowadzenia niniejszego partyzanckiego bloga, wkładam sporo energii we współtworzenie internetowego magazynu PopUpMusic. Z dniem dzisiejszym kolejny, już 45 numer trafił do sieci, a wraz z nim kilkanaście recenzji muzycznych mojego autorstwa oraz wywiad z utalentowanym młodym skrzypkiem Tomaszem Sroczyńskim. Poniżej odsyłacze do konkretnych tekstów:

Anthony Brice – „Sound Of Obsession”

Aphex Twin – „Syro”

Battle Trance – „Palace of Wind”

Eklektik Ensemble/Punkt/Lutosławski Quartet – „Punkt Eklektik Session 01”

Hiss Tracts – „Shortwave Nights”

Infant Joy Quintet – „New Ghosts”

Irmler/Liebezeit – „Flut”

Made To Break – „Cherchez La Femme”

Malayeen – „S/T”

Tape – „Permanent Vacation”

Trzaska/Mazur/Pandi – „Tar & Feathers”

Trzy Tony – „Efekt Księżyca”

Venetian Snares – „My Love Is A Bulldozer”

Wywiad z Tomaszem Sroczyńskim

Oczywiście zachęcam gorąco do zapoznania się z całością materiału jesiennego wydania PopUp’a – redakcja wykonała naprawdę świetną robotę jeśli chodzi o dobór tematów, stronę graficzną i edytorską. Po raz kolejny bardzo mi miło współtworzyć grono autorów tego magazynu.

Dobrej lektury i udanych odsłuchów!

Krzysztof Wójcik